Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, profesor Małgorzata Omilanowska podczas odsłonięcia w Muzeum Narodowym we Wrocławiu obrazu " Via Cassia " Oswalda Achenbacha, skradzionego w czasie II wojny światowej.
Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, profesor Małgorzata Omilanowska podczas odsłonięcia w Muzeum Narodowym we Wrocławiu obrazu " Via Cassia " Oswalda Achenbacha, skradzionego w czasie II wojny światowej. Fot . Kamila Kubat / Agencja Gazeta

– Polska minister chce odzyskać 32 tysiące dzieł sztuki zrabowanych w czasie II wojny światowej. Chodzi jej jednak tylko o te, które zniknęły z polskich instytucji kultury. Ministerstwo nie rozwiązuje kwestii zaginionych, żydowskich kolekcji – pisze "Sueddeutsche Zeitung".

REKLAMA
Zdaniem gazety polskich urzędników nie interesuje co się stało przedwojennymi, prywatnymi kolekcjami, które też zostały rozrabowane podczas nazistowskiej okupacji. Jeżeli obrazy znajdują się teraz w polskich muzeach, to stało się tak "przypadkiem".
Ministerstwo Kultury do tej pory nie odniosło się do kwestii ich własności, nie ujawnia jakie obrazy znajdują się w muzealnych magazynach.

Czy to możliwe, że kulturowa spuścizna 3 mln polskich Żydów zamordowanych przez nazistów bez wyjątku trafiła za granicę i tylko 'przypadkowo' kilkaset obiektów znajduje się w polskich rękach?", pyta autorka artykułu. Czytaj więcej

"Sueddeutsche Zeitung" napisało o sprawie pod wpływem wydarzeń międzynarodowej konferencji „Zrabowane - odzyskane. Dobra kultury - przypadek Polski", która odbyła się w Krakowie.
Agnes Peresztegi, dyrektorka europejskiej Commission for Art Recovery nie wygłosiła na niej referatu, zrobiła to w proteście przeciwko nieprzestrzeganiu przez Polskę zasad dotyczących dzieł sztuki zrabowanych przez nazistów. Zasady w 1998 roku ustalono w Waszyngtonie.