
– Ludzie, którzy zarabiają, a raczej mogli zarabiać tam prawie 2000 zł netto wylatują z pracy, za próby kradzieży takich rzeczy jak: prezerwatywa, bateria do telefonu za 30 zł, wibrator, płyty CD i inne g••na, które kosztują grosze. Do każdego takiego przypadku wzywana jest policja – opisuje w internauta, który twierdzi, że sytuację w poznańskiej siedzibie firmy zna z pierwszej ręki.
Amazon oferuje swoim polskim pracownikom bezpłatny transport, prywatną opiekę medyczną oraz posiłki w atrakcyjnych cenach. Amerykański gigant wymaga jednak efektywnej pracy. Co stanowi dla niektórych niemały problem.
– Nie da się tak zapieprzać. Skaner tobą kieruje. Pokazuje, gdzie masz podejść, i zaczyna odliczać ci czas: 26 sekund, 18, 7 - na dotarcie na miejsce. I tak przez 10 godzin. A przed tobą wciąż nieskończona liczba paczek – tak mówił były pracownik filii Amazona.
Użytkownik o nazwie Zly_, autor wpisu na Sadistic.pl przyznaje, że inwigilacja elektroniczna rzeczywiście istnieje, ale nikt tego nie ukrywa. Twierdzi, że każdy pracownik na starcie dostaje się jasną informację, jak praca będzie wyglądać.
zly_
Są ludzie, którzy w tej pracy zupełnie się nie odnajdują. Historie o złodziejach w firmie krążą wśród pracowników i są opowiadane nawet przez wdrażających pracowników instruktorów.
Amazon we wszystkich takich przypadkach reaguje ostro. Wzywają policję i wyrzucają z pracy. Z wpisu wynika, że pracownicy odchodzą często. – Przez cały miesiąc jak ona tam pracuje, tylko raz po pracy powiedziała mi "Dzisiaj było nudno, policji nie było" – pisze.

źródło: sadistic.pl