“Madrycka trójka” wraca. “Atak Sikorskiego się nie powiedzie, będziemy walczyć o swoje dobre imię"

"Madrycka trójka" wróciła.
"Madrycka trójka" wróciła. Fot. sejm.gov.pl
Trzej posłowie wyrzuceni z PiS za wyjazd do Madrytu walczą o swoje dobre imię. – To, co mówiono w mediach, w Sejmie było oparte na tym, co mówił Sikorski, a on robił to ze złą intencją – mówił Adam Hofman na konferencji zorganizowanej w Sejmie. Posłowie zaatakowali marszałka i Platformę, by po chwili zmierzyć się z serią pytań od dziennikarzy.


Najpierw wywiad w zaprzyjaźnionych prawicowych mediach, teraz konferencja w Sejmie, a wieczorem jeszcze wywiad w wieczornych programach w stacjach telewizyjnych. Trzej posłowie wyrzuceni z PiS walczą o powrót. - Czekaliśmy, bo Radosław Sikorski zaatakował nas w końcówce kampanii wyborczej - mówił Adam Hofman na konferencji prasowej zorganizowanej w Sejmie. - Taktyka by zniknąć i się nie odzywać była taktyką świadomą - mówił.


Były rzecznik PiS ocenił, że teraz jest dobry czas, by opowiedzieć jak to wyglądało. To, co mówiono w mediach, w Sejmie było oparte na tym, co mówił Sikorski, a on robił to ze złą intencją. Może robił to, by zaszkodzić PiS-owi, może żeby całej klasie politycznej - mówił wyrzucony z PiS polityk.


Mariusz Antoni Kamiński przekonywał, że prawo stoi po ich stronie. - Działaliśmy zgodnie z prawem i w oparciu o regulacje Sejmu. Dysponujemy poważnymi ekspertyzami prawnymi, które to potwierdzają - zapewniał. - Albo posłowie dostają bilet, albo ekwiwalent, za który mają dotrzeć. Tego się nie rozlicza. Kancelaria Sejmu nie straciła na żadnym z naszych wyjazdów ani złotówki - zapewniał.


Adam Rogacki próbował mierzyć się z zarzutem bilokacji. - On mógł się pojawić na bazie dokumentów od Sikorskiego. Tam są delegacje wnioskowane, a nie rzeczywisty czas. Czasami się skracało, Kancelaria Sejmu była o tym informowana - przekonywał.

Wyrzuceni na swoją obronę wyciągnęli też wątki związane z katastrofą smoleńską i wrakiem Tu-154M. - Chcemy się odnieść do braku aktywności. Postawiliśmy sobie dwa cele, ich nie spełnia się siedząc od 8 do 16 na komisji. Kiedy były sprawy ważne dla Polski, to siedzieliśmy, ale kiedy one były ambiwalentne lub mało ważne, to wychodziliśmy - mówił. Przekonywał, że ich zasługą jest styczniowe głosowanie nad uchwałą o zwrocie wraku tupolewa.

- Atak Radosława Sikorskiego się nie uda. Będziemy walczyć o nasze dobre imię, nie odpuścimy tej sprawy - zapewniał Hofman. Kiedy prosił o zadawanie pytań, stwierdził: “spokojnie, każda redakcja będzie mogła rzucić kamieniem”. Posłowie odpowiadając na pytania dziennikarzy przekonywali, że ekspertyzy przez nich zlecone dowodzą, że nie złamali prawa.

Zagroził Krzysztofowi Skórzyńskiemu z "Faktów" pozwem, kiedy pytał, czy ich wypowiedzi znaczą, że system obowiązujący w Sejmie pozwala na funkcjonowanie “naciągaczy”. Tłumaczyli też brak decyzji o odwołaniu z PiS. - Uznaliśmy, że w kampanii wyborczej ważniejszy jest projekt, niż nasz interes. Chcieliśmy to w kampanii zamknąć, nie było szansy na tłumaczenie - oceniał były rzecznik PiS.

Zapewniali, że decyzję o usunięciu z partii "przyjęli ze zrozumieniem". - Jarosław Kaczyński nie miał wyjścia - tłumaczył lidera PiS Hofman. Na pytanie o próbę powrotu na łono partii odparł: - Najpierw odkłamiemy tę sprawę, później zobaczymy co będzie - uciął. Ale intencje organizowania konferencji połączonej z atakiem na i tak już poobijanego Sikorskiego są jasne - posłowie uderzając w marszałka chcą odkupić swoje winy.

Hofman tłumaczył się z filmiku pokazującego jego nadzwyczajnie dobry nastrój. - Za prywatne pieniądze zachowaliśmy się tak, jak ludzie się tam zachowują. To Hiszpania, Madryt, nie odbiegaliśmy od normy zachowania tam. Ale czy to jest powód, by niszczyć polityka? - pytał z wyraźnym żalem w głosie.