
– To z winy Moskwy w obwodzie rostowskim pojawiło się mnóstwo broni i narkotyków, którymi prorosyjscy separatyści handlują z rosyjskimi grupami przestępczymi – wynika z informacji, które hakerzy kilka dni temu ujawnili po tym, jak w październiku wykradli je z serwerów rosyjskiego MSW.
REKLAMA
Do kradzieży tysięcy tajnych dokumentów doszło w październiku. Grupie anonimowych hakerów przewodniczy Jewhen Dokukin, informatyk od kilku lat zajmujący się problemami bezpieczeństwa informacji w sieci.
Kilka dni temu w internecie opublikowano część z 66 gigabajtów skradzionych ministerialnych danych. Materiały dotyczą głównie pracy policji w graniczącym z Ukrainą obwodzie rostowskim. Są w nich informacje sugerujące, że to właśnie działania rosyjskich żołnierzy i prorosyjskich separatystów mogą mieć związek ze wzrostem przestępczości w obwodzie rostowskim oraz działalnością ukraińskich przestępców, którzy nielegalnie dostają się do Rosji. Publikacje kolejnych materiałów planowane są za kilka dni.
Hakerzy, którym przewodniczy Dokukin to część ukraińskiej Cyberarmii. Organizacja ta powstała w odpowiedzi na działania tzw. Cyber Berkutu – zespołu rosyjskich i prorosyjskich hakerów, którzy na koncie mają ataki na serwery ukraińskich urzędów i portali informacyjnych, m.in. na stronę Państwowej Komisji Wyborczej podczas przedterminowych wyborów prezydenckich.
Źródło: TVN24.pl