Podobno pracownicy tej firmy są uśmiechnięci nie tylko na zdjęciach.
Podobno pracownicy tej firmy są uśmiechnięci nie tylko na zdjęciach. Fot. Facebook King Arthur Flour

Biznes to biznes, musi się opłacać. Z takiego założenia wychodzi większość przedsiębiorców i nie ma w tym nic dziwnego. Jednak czy aby na pewno najlepsze zyski osiąga firma, która traktuje swoich pracowników jak mięso armatnie w walce o jak najlepsze przychody?

REKLAMA
W Stanach Zjednoczonych zaczęły działać tzw. Certified B-Corporations, czyli przedsiębiorstwa, które mają przełożyć siłę prywatnych firm na publiczne zyski. Każda z tych inicjatyw musi oczywiście przynosić dochód, a pracownicy powinni się stawiać o czasie w swoim miejscu pracy, nie ma jednak mowy o urządzeniach, które pospieszają pracownika ani o reglamentowaniu czasu w toalecie. Oferują też zatrudnionym dodatkowe korzyści, a przede wszystkim traktują ich z szacunkiem. Co więcej, działalność takich firm powinna nie szkodzić środowisku, a jeszcze lepiej, gdyby wspierała organizacje charytatywne czy lokalne społeczności. Jak stworzyć sobie taki raj?
Strona B biznesu
Jeśli przedsiębiorca chce, by jego firma została określona jako Certified B-Corporation musi się przygotować na kontrole ze strony organizacji non-profit. Niezbędne jest też wypełnienie formularza, w którym opisze, w jaki sposób jego firma jest zarządzana, w jaki sposób nagradza i opłaca swoich pracowników, jaka jest misja danej firmy, jakich ludzi zatrudnia (i czy są wśród nich kobiety oraz przedstawiciele mniejszości).
Jedną z firm w Stanach, której zależało na takim certyfikacie, jest King Arthur Flour zajmująca się wypiekami, mąkami oraz produkcją najróżniejszych przyrządów do pieczenia. W zeszłym roku pracownicy wystawili jej najwyższą notę wśród wszystkich certyfikowanych firm. Trudno się im zresztą dziwić, zatrudnieni dostają tu m.in. tydzień płatnego urlopu na dziecko oraz darmowe warsztaty kulinarne. W każdym dziale jest też sprzęt do ćwiczeń. Na Święto Dziękczynienia każdy z pracowników dostał indyka z lokalnej hodowli i koszyk ekologicznych warzyw. Z kolei ci, którzy zarabiają najmniej, dostają dotację od CSA (organizacja, która skupia lokalnych rolników i producentów żywności) oraz płacą mniej za usługi medyczne.
Źli inwestorzy
Co ciekawe, takie zachowanie amerykańskich przedsiębiorców nie jest niczym nowym. Przed II Wojną Światową tak właśnie wyglądała rzeczywistość w wielu firmach. Jednak z czasem, kiedy okazało się, że jednego pracownika można zastąpić innym, a akcjonariusze naciskali, by zyski firmy rosły, pracownik schodził na dalszy plan.
Ekonomista Robert Reich uważa zresztą, że to właśnie dążenie udziałowców do zagarnięcia jak największej części zysku doprowadziło do zdziczałych standardów, jakie możemy obserwować obecnie na rynku pracy. Dodaje, że dopiero spojrzenie na klientów i pracowników jak na grupę, która powinna mieć realny wpływ na decyzje firmy i może polepszyć sytuację. Wszystkich.
Takie zachowanie wymusza też nowe pokolenie. Millenialsi nie chcą po prostu kupować produktów, oni chcą produkty od firm, które są "dobre". W wielu wymiarach - jakościowym, dla pracowników oraz dla całej planety.
King Arthur Flour jest własnością pracowników, to oni wykupili udziały w firmie. Wynikają z tego dwie ważne rzeczy. Po pierwsze, nie ma zewnętrznych inwestorów, którzy naciskaliby na szybki zysk. Po drugie pracownicy czują się odpowiedzialni i chcą tworzyć jak najlepsze produkty. I udaje im się to. Mimo że np. mąka King Arthur jest droższa od innych, to cieszy się w Stanach dużą popularnością i została określona jako najlepszy składnik do herbatników.
Nie wszyscy popierają tego typu rozwiązania biznesowe. Marc Andreessen, jeden z amerykańskich biznesmenów, na konferencji "Forbesa" powiedział, że uciekałby z krzykiem z tak certyfikowanej firmy, bo jest ona jak dom na barce: ani to mieszkanie, ani łódka. Właśnie dlatego największym zadaniem dla Certified B-Corporations jest udowodnienie, że może być spółką giełdową, dbającą o pracowników i planetę, a jednocześnie rentowną i z sukcesami.
Zmiana w myśleniu o prowadzeniu biznesu dopiero się zaczyna. Jednak niedawne badania pokazują, że firmy, które na pierwszym miejscu stawiają społeczeństwo i swoich pracowników mają wartość rynkową swoich akcji o 25 proc. większą niż tradycyjne przedsiębiorstwa.
King Arthur Flour od 2003 roku nie zwolniła żadnego pracownika, a ich produkty sprzedają się najlepiej w segmencie premium.

Źrdóło. theatlantic.com