Premier Norwegii Erna Solberg podczas jednego ze spotkań międzynarodowych.
Premier Norwegii Erna Solberg podczas jednego ze spotkań międzynarodowych. Fpt. IgorGolovniov / Shutterstock.com

W piątek wieczorem norweski dziennik „Aftenposten” ujawnił, że w samym sercu Oslo politycy, bankowcy i wojskowi są w umiejętny sposób podsłuchiwani. Dziennikarze „Aftenposten” odkryli, że wokół norweskiego parlamentu ktoś zainstalował urządzenia szpiegowskie. Pozwalają one podsłuchiwać wszystkich użytkowników telefonów komórkowych w promieniu kilometra od budynku Stortingu.

REKLAMA
Znajdują się tam między innymi kancelaria premier Erny Solberg, Departament Obrony Narodowej oraz Norweski Bank Centralny. Oznacza to, że ktoś miał dostęp do informacji przepływających między ludźmi podejmującymi najważniejsze decyzje w państwie i mającymi kontrolę nad funduszami norweskimi pochodzącymi ze sprzedaży ropy oraz gazu.
Jak z filmu akcji
Śledztwo dziennikarskie w tej sprawie trwało dwa miesiące. Dzień przed publikacją dziennikarze poinformowali o swoim odkryciu agencję NSM, czyli Norweskie Biuro Bezpieczeństwa Narodowego, które natychmiast wszczęło śledztwo. NSM potwierdziło lokalizację automatów szpiegowskich.
Urządzenia szpiegowskie były sprytnie zakamuflowane. Wyglądały jak stacje bazowe telefonii komórkowej. Aftenposten informuje, że za ich pomocą można nie tylko podsłuchiwać rozmowy, ale też manipulować wiadomościami przychodzącymi i wychodzącymi z telefonów. Przy ich użyciu można również zainstalować w telefonie program pozwalający przejąć kontrolę nad urządzeniem.
Na razie nie wiadomo ani kto zainstalował urządzenia szpiegowskie, ani jak długo znajdowały się one w centrum Oslo. Żadna z norweskich agencji ds. bezpieczeństwa nie przyznaje się do związku z nimi.
Na razie nikt nie ma wiodącej teorii, kto może stać za podsłuchami. Wśród podejrzanych norweskie dzienniki wymieniają na razie: obce służby specjalne, prywatne firmy i organizacje przestępcze.
- Bardzo niewiele podmiotów w Norwegii ma dostęp do tego typu technologii – powiedział „Aftenposten” Kyrre Sletsjøe z firmy CEPIA Technology. Ekspert zwrócił uwagę, iż chodzi o warty miliony sprzęt, do którego zwykle nie mają dostępu osoby prywatne.
Wielkie poruszenie
Publikacja wywołała w Norwegii wielkie poruszenie. Dziennik „VG” publikuje dziś szereg materiałów z komentarzami do sprawy. Najważniejsze dla Norwegów pytania, to w czyje ręce i jak wiele informacji przeciekło. Członkowie rządu uspokajają co prawda, że na ważne spotkania nie zabierają telefonów komórkowych, ale i tak wiadomo, iż może chodzić o setki istotnych dla bezpieczeństwa kraju danych.
Minister sprawiedliwości Anders Anundsen powiedział dziś rano dziennikowi „Dagbladet”, że zrobi wszystko, by wyjaśnić, kto i w jakim celu szpiegował najważniejsze osoby w państwie.