
Do tragedii mogło dojść w piątek. Nowe fakty na temat niedoszłej kolizji podają skandynawskie media.
REKLAMA
Dziennikarze ustalili, że samolot, z którym prawie zderzyła się rosyjski Ił-20 to lecąca maszyna linii SAS. Ta ostatnia wystartowała z lotniska w Kopenhadze i leciała do Poznania. Gdy samolot zmierzał w kierunku Szwecji, kontrolerzy lotu zauważyli w jej pobliżu niezidentyfikowany samolot i ostrzegli pilotów SAS-a, by nie zwiększali pułapu lotu. Piloci przyznali później, że nie widzieli innej maszyny.
Niedługo potem szwedzkie myśliwce ustaliły, że tajemnicza maszyna to rosyjski, wojskowy samolot zwiadowczy Ił-20. Co ciekawe, maszyna leciała bez włączonych transponderów – urządzeń, które m.in. umożliwiają lokalizację i identyfikację maszyn.
W lotnictwie transpondery używane są w celu lokalizacji, identyfikacji (system friend or foe) oraz w systemach zarządzania ruchem lotniczym (ATC - Air Traffic Control).Transponder jest też niezbędnym elementem systemu TCAS (Traffic Collision Avoidance System), który ostrzega pilotów o możliwości kolizji z innymi samolotami. System ten jest wymagany w przestrzeni powietrznej wielu krajów.
Źródło: wikipedia.pl
Czytaj więcej
To nie pierwszy taki incydent z udziałem rosyjskiej maszyny. Do podobnej sytuacji doszło bowiem w marcu, gdy samolot w barwach Moskwy, z wyłączonymi transponderami przeleciał w odległości niespełna 100 metrów od samolotu linii SAS, który również wystartował z Kopenhagi.
Źródło: rmf24.pl
