
Z powodu kłopotów z liczeniem głosów nieco zapomniano o kampanii wyborczej. A ona również nie wygląda różowo: wielu kandydatów wystartowało przed jej oficjalnym rozpoczęciem, nie wiem, kto wpłacał na komitety wyborcze partii politycznych, a indywidualnych kandydatów często wspierali lokalni urzędnicy.
Trzeba lepiej edukować obywateli, by umieli dostrzegać nadużycia w kampaniach wyborczych - to główny wniosek płynący z badań Instytutu Spraw Publicznych, który dokładnie przyglądał się kampanii wyborczej do samorządów. 30 wolontariuszy w 15 miastach analizowało sposób zabiegania o głosy wyborców, obraz nie jest różowy - relacjonuje “Gazeta Wyborcza”.
W ogóle nie wiadomo kto wsparł kampanię kandydatów partyjnych, bo nie muszą one publikować rejestru wpłat, podają tylko podsumowanie po kampanii. Bolączką jest obchodzenie przepisów o rozpoczęciu kampanii wyborczej - wielu kandydatów rozpoczęło walkę o głosy dużo wcześniej, nawet w czerwcu. Nadal kłopotem jest nieoznaczanie materiałów wyborczych czy prowadzenie agitacji w niedozwolonych miejscach.
Źródło: "Gazeta Wyborcza"
