
Z powodu kłopotów z liczeniem głosów nieco zapomniano o kampanii wyborczej. A ona również nie wygląda różowo: wielu kandydatów wystartowało przed jej oficjalnym rozpoczęciem, nie wiem, kto wpłacał na komitety wyborcze partii politycznych, a indywidualnych kandydatów często wspierali lokalni urzędnicy.
REKLAMA
Trzeba lepiej edukować obywateli, by umieli dostrzegać nadużycia w kampaniach wyborczych - to główny wniosek płynący z badań Instytutu Spraw Publicznych, który dokładnie przyglądał się kampanii wyborczej do samorządów. 30 wolontariuszy w 15 miastach analizowało sposób zabiegania o głosy wyborców, obraz nie jest różowy - relacjonuje “Gazeta Wyborcza”.
Wpłaty na ubiegających się o reelekcję prezydentów pochodziły często od podlegających im urzędników. Np. kampanię Ryszarda Grobelnego w Poznaniu finansowali m.in. jego dwaj wiceprezydenci, Tadeusza Truskolaskiego w Białymstoku - dyrektor miejskiego szpitala, a Jacka Majchrowskiego w Krakowie - dyrektor ZUS. Czytaj więcej
Źródło: "Gazeta Wyborcza"
W ogóle nie wiadomo kto wsparł kampanię kandydatów partyjnych, bo nie muszą one publikować rejestru wpłat, podają tylko podsumowanie po kampanii. Bolączką jest obchodzenie przepisów o rozpoczęciu kampanii wyborczej - wielu kandydatów rozpoczęło walkę o głosy dużo wcześniej, nawet w czerwcu. Nadal kłopotem jest nieoznaczanie materiałów wyborczych czy prowadzenie agitacji w niedozwolonych miejscach.
Źródło: "Gazeta Wyborcza"
