PiS układa sobie życie bez Radia Maryja. Nie ma wyboru, bo o.Rydzyk skreślił już Kaczyńskiego

PiS pogodził się z tym, że o. Rydzyk nie będzie go już bezwarunkowo wspierał.
PiS pogodził się z tym, że o. Rydzyk nie będzie go już bezwarunkowo wspierał. Fot. Wojciech Kardas / Agencja Gazeta
Prawo i Sprawiedliwość musi nauczyć radzić sobie w nowej rzeczywistości. Bez wsparcia o. Tadeusza Rydzyka i jego mediów. Pierwszym poważnym testem był marsz 13 grudnia.


Nikogo nie powinny zwieść obrazki z ostatnich urodzin Radia Maryja, gdzie zjechała cała czołówka Prawa i Sprawiedliwości. Hitem internetu stał się filmik pokazujący pląsających w rytm muzyki Jarosława Kaczyńskiego, Joachima Brudzińskiego czy Jacka Sasina. Ale wcale nie byli tam głównymi gośćmi.


Kaczyński w worku pokutnym
Przyćmił ich nie tylko kard. Stanisław Dziwisz, ale nawet Michał Zaleski, prezydent Torunia. To jedyny polityk, który przemówił na uroczystości, bo zasłużył sobie na to dobrą współpracą z rozgłośnią (i to pomimo PZPR-owskiej historii). Dla polityków PiS Toruń był Canossą, przyjechali w workach pokutnych odkupić swoje winy.


Związek PiS i Radia Maryja zawsze był małżeństwem z rozsądku a nie z miłości. Tadeusz Rydzyk był potrzebny Kaczyńskiemu do zdobywania głosów, a co za tym idzie władzy. W podzięce mógł pomagać w umacnianiu toruńskiego imperium. Tak, jak pod koniec rządów PiS, kiedy rzute0m na taśmę zwiększono dotację na mityczne już odwierty geotermalne w Toruniu.


Substytut PiS
Jednak ostatnio w małżeństwie nie działo się najlepiej. Mąż od dawna nie przynosi do domu pieniędzy (PiS przegrał siedem wyborów z rzędu), a żona zaczęła szukać sobie innych przyjaciół. Apogeum wojny były wybory do Parlamentu Europejskiego - ludzie Rydzyka dostali niesatysfakcjonujące miejsca na listach.

Nadzieją redemptorysty była Solidarna Polska Zbigniewa Ziobro, która przez ostatnie półtora roku cieszyła się silnym wsparciem mediów redemptorysty. Ziobro, Beata Kempa czy Arkadiusz Mularczyk często gościli w Radiu Maryja czy Telewizji Trwam. To tam Tomasz Adamek ogłosił, że wystartuje do Parlamentu Europejskiego z list SolPola.

Zawiedzione nadzieje
Nic z tego nie wyszło. Ziobryści nie tylko z kretesem przegrali wybory, ale podkulili ogony i wrócili w objęcia prezesa. Plan dywersyfikacji wrócił do punktu wyjścia. Ale o. Rydzyk nadal nie ma zamiaru wracać do współpracy z Prawem i Sprawiedliwością. Słynna stała się już opowieść, jak odprawił Mariusza Błaszaka i Joachima Brudzińskiego, którzy pojechali do niego ze znakiem pokoju.

PiS zobaczył wtedy, że bez Torunia nie wygra wyborów, wszak do osłabionej PO zabrakło mu mniej niż 0,5 proc. Z kolei o. Rydzyk uznał, że Kaczyński nie posłuchał go przy układaniu list do mało ważnego Parlamentu Europejskiego, postąpi tak samo latem 2015 roku, kiedy będą powstawały listy do Sejmu. Dlatego teraz w Toruniu zaczęli gościć młodzi politycy Ruchu Narodowego.

Alternatywa
To w prężnie działającym środowisku, które obok patriotyzmu stawia na piedestale wartości katolickie, widzi Tadeusz Rydzyk nową szansę na wprowadzenie swoich ludzi do Sejmu. A jeśli nie na to, to chociaż na wpływanie na PiS. I już to robi, bo przez Ruch Narodowy PiS będzie znowu musiało bronić prawej flanki, tak jak wcześniej przed Solidarną Polską. To z kolei utrudni partii Jarosława Kaczyńskiego zdobywanie głosów w centrum, które są przepustką do Kancelarii Premiera.

Ojciec Dyrektor poszedł jeszcze o krok dalej - coraz głośniej o planie wystawienia przez
środowiska z nim związane własnego kandydata na prezydenta. To Mirosław Piotrowski, wybrany z list PiS poseł do Parlamentu Europejskiego. W okręgu lubelskim zdobył o 30 tys. głosów więcej niż intensywnie wspierany przez Jarosława Kaczyńskiego Waldemar Paruch. Andrzeja Dudy Piotrowski nie przegoni, ale na pewno odbierze mu głosy. Być może nawet zmusi do startu Jarosława Kaczyńskiego, co przewiduje m.in. Janusz Piechociński w rozmowie z naTemat
Janusz Piechociński
polityk, wicepremier

Więc ja wieszczę, że w lutym, najpóźniej w marcu, Kaczyński stanie przed dylematem, że Duda, Piotrowski i Ziobro to fajni kandydaci, ale na 10 proc., bo poparcie się rozbija. I ten pancernik, może już leniwy, będzie musiał stoczyć bój z góry skazany na przegraną. Czytaj więcej

Życie bez OjcaTen wydłużający się protokół rozbieżności wyraźnie pokazuje, że między ulicami Żwirki i Wigury w Toruniu a Nowogrodzką w Warszawie nigdy nie będzie już tak, jak dawniej. Dlatego PiS uczy się żyć bez rozgłośni. – Do tej pory Prawo i Sprawiedliwość nie było w stanie zorganizować dużego marszu bez wsparcia Radia Maryja i Solidarności – cieszył się Jacek Kurski.

Czekający w przedsionku do PiS Kurski mówi otwarcie to, czego nie mogą (lub nie chcą) powiedzieć ci, którzy z Kaczyńskim współpracują na co dzień. Poziom nieufności i złych emocji między Rydzykiem i Kaczyńskim jest tak wysoki, że obaj panowie nie stworzą już stałego partnerstwa. Alternatywę musi zbudować nie tylko Rydzyk, ale i PiS.

Daremne starania
Stąd zapewne utrzymywanie deficytowej “Gazety Polskiej Codziennie”, którą kupuje coraz mniej ludzi. Nie brakuje też innych mediów sympatyzujących z PiS, o czym można się było przekonać obserwując pokaźną reprezentację dziennikarzy na sobotnim marszu PiS.

Stosunkowo dobra frekwencja na marszu pokazuje, że PiS ma także ludzi, którzy znajdą czas na wypełnienie sali podczas partyjnej konwencji czy sporego placu podczas marszu, który Kurski proponuje zorganizować tuż przed wyborami, by pokazać siłę partii. Starsze panie w moherowych beretach są gotowe stawić się nie tylko na zawołanie z radia.

Na razie więc test wypada dobrze. Ale to nie wystarczy do wygrania wyborów z większością pozwalającą rządzić samodzielnie. PiS jest dzisiaj w patowej sytuacji: musi wyjść bardziej do centrum, ale nie może zostawić zbyt dużo miejsca po prawej stronie, gdzie czeka Ruch Narodowy. Kaczyński i jego stratedzy zastanawiają się, jak sobie poradzić z tym szpagatem.

I pewnie powtarzają sobie, że nie warto było zadzierać z ojcem Tadeuszem.