Sprzedawcy lalek do szopek bożonarodzeniowych w Krakowie (1933).
Sprzedawcy lalek do szopek bożonarodzeniowych w Krakowie (1933). Narodowe Archiwum Cyfrowe

Dziś przed świętami Bożego Narodzenia galerie handlowe pękają w szwach, bo Polacy gorączkowo robią zapasy i poszukują prezentów - często na ostatnią chwile. A jak zaopatrywano się na święta przed wojną?

REKLAMA

Przede wszystkim na targach, które tętniły życiem. Sprzedawano na nich dosłownie wszystko. A przed Gwiazdką liczyły się głównie upominki oraz świąteczne ozdoby. Nie mniej ważne było zrobienie zapasów żywności. Kupowano różne smakołyki - na świątecznych stołach nie mogło zabraknąć wymyślnych dań, tradycyjnych wędlin, dobrych nalewek oraz słodkości.

logo

Przedwojenni "łowcy prezentów" wiedzieli, gdzie dokonać najlepszych wyborów. W przypadku Krakowa miejscem szczególnie często odwiedzanym był Rynek Główny. To właśnie tam kupowano słynne na całą Polskę krakowskie szopki.

Z kolei w Warszawie nie wyobrażano sobie przedświątecznych zakupów bez wizyty w Halach Mirowskich, największym ówcześnie stołecznym targowisku "Kercelak" czy też na Bazarze Różyckiego.

logo

Zakupy robione w świątecznym pośpiechu, "pod chmurką", niewątpliwie miały swój urok. Dziś - choć targi świąteczne ciągle funkcjonują - jest zupełnie inaczej...

Oczywiście, święta Bożego Narodzenia nie miałyby w sobie tyle "magii", gdyby naszych domów nie zdobiły pachnące lasem choinki. Wiedzieli o tym już nasi pradziadkowie i dziadkowie, dlatego kupno zielonego drzewka było po prostu koniecznością. A zaopatrywano się w nie u sprzedawców świerków lub jodeł, których przed świętami na ulicach polskich miast nie brakowało.

logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
  • logo
logo

Na grudniowych targach odbywały się też różnego rodzaju loterie, w których można było wygrać prezenty dla bliskich lub zwierzęta hodowlane, z których mogły powstać smaczne świąteczne dania.

Afisz Związku Strzeleckiego informujący o przedświątecznej loterii. Lata 30. XX wieku.
Afisz Związku Strzeleckiego informujący o przedświątecznej loterii. Lata 30. XX wieku. CBN Polona

Ci, którzy mieli problemy z wyborem prezentu, zawsze mogli... przejrzeć gazety. A w tych roiło się od reklam firm, które prześcigały się w dotarciu do potencjalnych klientów. Ówczesna prasa na różne sposoby przekonywała bowiem, że zrobienie bliskim wymarzonego (i nierzadko drogiego) prezentu na Gwiazdkę, to wręcz obowiązek.

logo

Afisze przedwojennych gazet niezwykle perswazyjnie "przemawiały" do konsumentów. Dziś u wielu z nas mogą wywoływać uśmiech na twarzy, ale tak naprawdę zdają się dowodzić, że naszym rodakom przed wojną towarzyszył istny świąteczny szał zakupowy. Nie mogło być inaczej, skoro do "nie żałowania grosza" przekonywały nawet gwiazdy kina.

Olga Bakłanowa, aktorka filmowa. Fotografia sytuacyjna (trzyma plakat zachęcający do robienia świątecznych zakupów). Archiwum Ilustracji "Ilustrowanego Kuriera Codziennego".
Olga Bakłanowa, aktorka filmowa. Fotografia sytuacyjna (trzyma plakat zachęcający do robienia świątecznych zakupów). Archiwum Ilustracji "Ilustrowanego Kuriera Codziennego". Narodowe Archiwum Cyfrowe