
Do rachunków w górskich pensjonatach i hotelach doliczana jest opłata klimatyczna. Ale podczas pobytu w Szklarskiej Porębie czy Zakopanem turyści wdychają koktajl rakotwórczych mikropyłów. Taka mieszanka może wywołać m.in. obturacyjną chorobę płuc czy astmę.
REKLAMA
Chcesz oddychać czystym powietrzem? Lepiej zostań u siebie albo przyjedź do Warszawy. W stolicy powietrze jest wielokrotnie czystsze niż chociażby w Szklarskiej Porębie czy Zakopanem. Jak wynika z badania międzynarodowej organizacji ClientEarth, opracowanego na podstawie danych wojewódzkich inspektoratów ochrony środowiska, tylko w nielicznych miejscowościach turystycznych powietrze spełnia normy czystości - relacjonuje "Gazeta Wyborcza". Tymczasem te, w których powietrzu pełno jest szkodliwych substancji, każą sobie płacić za zdrowy klimat. Problem może dotyczyć nawet tysiąca polskich miejscowości.
Sytuacja wręcz dramatyczna staje się w sezonie grzewczym. Z badań Europejskiej Agencji Środowiska wynika, że Polska notorycznie przekracza normy emisji szkodliwych pyłów – w tym przede wszystkim rakotwórczego benzo(a)pireny – do atmosfery. Aż w 80 proc. przypadków źródłem tych zanieczyszczeń są kominy... naszych domów.
W hotelach w najsłynniejszych polskich uzdrowiskach turyści muszą płacić za tzw. taksę klimatyczną. To – w zależności od instytucji – nawet 4,30 zł za dobę od osoby. Zapytane o sprawę przez „Gazetę Wyborczą” hotele przyznają, że z problemu zdają sobie sprawę i właśnie dlatego... nie prowadzą monitoringu powietrza. Nic dziwnego, bo naraziłoby to je na spore straty. W samym 2013 roku z opłat klimatycznych Zakopane uzbierało prawie 3 mln zł, Szklarska Poręba blisko 1,2 mln a Wisła 700 tys. zł. - wylicza dziennik.
Powietrzem spełniającym normy możemy oddychać tylko w województwach warmińsko-mazurskim, zachodniopomorskim, aglomeracji trójmiejskiej, białostockiej oraz na terenie Zielonej Góry.
Źródło: wyborcza.pl
