Siedem grzechów z perfumerii, które świadczą o tym, że gorączka przedświąteczna niektórych uderza zbyt mocno

Dziki tłum w perfumerii Sephora to przedświąteczny klasyk.
Dziki tłum w perfumerii Sephora to przedświąteczny klasyk. Fot. Bruno Cordioli / http://bit.ly/1w5NStJ / CC - BY / http://bit.ly/1mhaR6e
Zakupy bożonarodzeniowe wielu kojarzą się z czymś więcej niż nabycie karpia czy kapusty - wizytą w perfumerii po luksusowy prezent dla ukochanej osoby. Ale podczas niej niektórzy klienci robią coś więcej niż tylko zakupy. Zachowują się co najmniej dziwnie, a czasami wręcz groteskowo.


Oczywiście nikogo, przynajmniej spośród sprzedawców perfumerii już nie rusza widok osoby, która wpada, perfumuje się, a raczej zlewa ulubionym zapachem i w wybiega ze sklepu nic nie kupując. Wiadomo: tani i wykwintny sposób na to, żeby poczuć się luksusowo. Poprawianie makijażu i nakładanie błyszczyka czy szminki bez żadnego skrępowania bezpośrednio na usta też jest banałem. Ale okazuje się, że Polki i Polacy mają kilka rzeczy na sumieniach, które naprawdę trudno sobie wyobrazić zwykłemu Kowalskiemu czy Kowalczyk. A jednak się dzieją!

Grzech numer jeden: znikające pomadki
Hitem wśród zachowań Polek w sklepach z kosmetykami jest podobno stare jak świat… odgryzanie szminek. „Klientki” perfumerii robią to nagminnie. Przychodzą pięknie ubrane do Sephora, Douglas czy innej perfumerii, podchodzą do standu z produktami do makijażu, udają, że oglądają i testują kolor pomadki na własnej skórze, po czym odgryzają produkt przy samej nasadzie...
Wychodzą ze sklepu z zamkniętymi ustami. Legenda ludowa? Niestety, autentyk. Tak wyniesiony produkt można wpakować w stare lub tańsze opakowanie po pomadce i używać. Nie wiem czy owe panie nie zastanawiają się nad ilością bakterii i drobnoustrojów, które mogą na tym kosmetyku grasować, ale też sam fakt, że to robią, równa się temu - że kradną. Pozostaje niesmak, poczucie obciachu i odciśnięte uzębienie…

Grzech numer dwa: zagubione dzieci
- Niektórych przedświąteczna gorączka uderza tak bardzo, że przychodząc do perfumerii z dzieckiem zapominają o jego istnieniu. Raz widziałem panią tak długo poszukującą idealnego zapachu, że nie zauważyła, że jej kilkulatek zjada poperfumowany blotter (tekturowy pasek, do testowania perfum, przyp. red.). I kiedy konsultantka zwróciła jej uwagę, matka wyszarpała resztkę tektury z ust synka, po czym ów zwymiotował siarczyście na półki z luksusowymi zapachami - opowiada pracownik jednej perfumerii.


- A innym razem widziałem pana, który wybierał zapach dla żony lub matki i nie słyszał, że jego dziecko powtarza jak mantrę: tata, kupa, tata, kupa! Po czym, kiedy rzeczona wydostała się i wyraźnie ją było widać na spodniach i czuć w całym sklepie „tata” zwymyślał konsultantkę, że dlaczego nie ma tutaj przenośnej toalety na środku?!? - mówi.

Grzech numer trzy: testery w przebraniu
Zdarzają się klienci, którzy przychodzą po próbki do sklepu z kosmetykami. Regularnie. I z tych próbek budują nie dość, że swoją kosmetyczkę, to jeszcze zaopatrzenie całej łazienki. Konsultantka z warszawskiej perfumerii w Centrum Handlowym Złote Tarasy opowiada mi, że mają powracających amatorów próbek. Przychodzą incognito. Za każdym razem zmieniają look i myślą, że w peruce, ciemnych okularach na pół twarzy czy z nietypowym makijażem będą nierozpoznawalni. I odwiedzają sklep co 5-7 dni, kiedy kończą się zapasy próbek. Pracownicy mają nie lada ubaw, bo nie dość, że takie osoby już doskonale rozpoznają, to przecież wszystko nagrane jest na kamerach...Mogłaby powstać z tych nagrań niezła tragigroteska. Lepsza niż niejedna polska komedia.
Ale akcja "próbki" jest w takim standardzie, że zdarzają się też mniej zabawne sytuacje na granicy bezczelności. - Nie raz elegancko ubrana kobieta przyszła do perfumerii z tubką po filmie fotograficznym i poprosiła o wypełnienie jej po brzegi testerem…Co oznaczałoby wpakowanie tam mniej więcej całej jego zawartości - opowiada makijażysta z innej kosmetycznej sieci sklepów.

Niektórzy potrafią czuć się kompletnie bezkarni. - Jest rzesza klientek i klientów w kurtkach z obszernymi kieszeniami, którzy podchodzą do półek z pielęgnacją (oczywiście tą najdroższą), chwilę się przy nich pokręcą i znikają. A wraz z nimi cała zawartość testerów kremów, mleczek czy serum. Prawdopodobnie napełniają nimi kieszenie. Słoiczki pozostają puste. A klienci dosłownie wyparowują z perfumerii w kilka sekund - mówi konsultantka i makijażystka.

Grzech numer pięć: podróże małe i duże
Zobaczyć taki numer akurat bardzo bym chciała, bo pachnie Monty Pythonem... - Zdarzają się także tak zwani klienci-podróżni, którzy wpadają do perfumerii z plecakiem, bądź walizką. Wyciągają z niego lub niej wszystkie ubrania poukładane w kostkę, wykładają je na posadzkę, po czym… spryskują obficie perfumami - testerami i... pakują z powrotem do plecaka czy walizki. Następnie bez słowa - wychodzą. W zasadzie nie robią nic niedozwolonego, ale widok jest dość komiczny - opowiada sprzedawca.

Grzech numer sześć: kawa na ławę
W szanujących się perfumeriach pomiędzy półkami z zapachami stoją wazoniki bądź spodki z ziarnami kawy. Po co? Po to, aby od nadmiaru różnych pachnideł móc oczyścić aromatem kawy nos. Ja akurat wolę prostszy sposób, jakim jest powąchanie własnej skóry w zgięciu łokcia, ale przyznaję, że kawa też może pomóc. Pod warunkiem, że ją... powąchamy.

- Kiedy proponuję kawę do neutralizacji zapachów, nie raz w odpowiedzi od klientów słyszę: poproszę z mlekiem i cukrem... Zdarza się także, że kiedy podaję ziarna kawy, klient zamiast powąchać, wkłada je do ust i przegryza twierdząc, że rzeczywiście pomaga, choć trochę twarde. - mówi sprzedawca.
Grzech numer siedem: nieczytanie etykiet i reklamacje
Polak potrafi niejedno - to wiemy. Ale o tym czego Polak nie potrafi mówi się rzadko. Jedną z tych rzeczy jest ta, że nie czytamy instrukcji obsługi i sposobu użycia produktu. Każdy kosmetyk bądź akcesorium są jak wół opisane. Większość z nich jest nawet opisana po polsku. Jak więc wytłumaczyć kolejne sytuacje, które opisuje mi znajoma z warszawskiego centrum handlowego, pozostaje dla mnie zagadką...

- Dział reklamacji to najbardziej groteskowa część naszej pracy. Bo klienci zwykle reklamują brak działania kosmetyku, a po chwili okazuje się, że robią jakieś abstrakcyjne rzeczy z produktem. Kawior jest produktem luksusowym, i do każdego słoiczka z kawiorowym serum czy kremem dołączona jest szklana bądź srebrna szpatułka do aplikacji. Raz trafiła mi się klientka, która poinformowała mnie, że ów kawior nie odmładza, bo jadła go przez osiem dni, słoiczek świeci pustkami, a zmarszczki jak miała, tak ma! Podobnie rzecz się ma z ampułkami z witaminami czy serum. Szczęście, że nikomu nie zaszkodziły.

- Innym razem przyjechała wściekła klientka, na którą nie działał samoopalacz, choć wybrała najciemniejszy z gamy dostępnej w naszej sieci sklepów. Po 10 minutach rozmowy, okazało się, że go stosowała 3 razy dziennie. Po łyżeczce. Z tym, że zamiast kosmetyk nakładać na skórę, pakowała go do buzi...


Cóż. Bogatsi o taką wiedzę możemy pójść na zakupy do perfumerii. Może dziś, jutro, czy pojutrze zauważycie jeszcze inne kuriozum, które też zasługuje na wyróżnienie?


Chcesz więcej stylu? Polub nas na facebooku!
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
O TYM SIĘ MÓWI 0 0Nie chcemy nudy, chcemy DRAMY. Ten odcinek "Rolnik szuka żony" zaspokoił odwieczną ludzką potrzebę
RECENZJA 0 0Bez coming outu Elsy, ale wciąż "ma tę moc". O "Krainie lodu 2" znów będzie głośno
POLECAMY 0 0Nigdy się nie poddawaj – tego uczy kino. 10 tytułów, które powinien zobaczyć każdy mężczyzna
Volvo 0 0W mieście Volvo ci więcej. Kompaktowy XC40 to SUV gotowy na (prawie) wszystko
0 0Modest Amaro otwiera kolejną restaurację. “To będzie coś unikalnego”
INNPoland 0 0Lodowe księżyce i wiatr słoneczny. Człowiek w kosmosie to nic przy tych misjach
O TYM SIĘ MÓWI 0 0"Twardy zawodnik" rezygnuje z prawyborów w PO. Kidawa-Błońska nie ma już rywali
0 0Kaczyński mówił o rodzinie, ale znów podzielił Polaków. "Marginalne zjawiska mają być normą"
DADHERO.PL 0 0"Dziwne spojrzenia, złośliwe komentarze..." Tak wygląda życie ojców samotnie wychowujących dzieci
0 0Przez dwa miesiące byłam streamerką gier. Oto, czego się nauczyłam
dadHERO 0 0Prawie półtora miliona złotych na polską planszówkę. Skąd ten sukces gry "Beyond Humanity:Colonies"?
0 0Negatywne komentarze na Allegro się opłacają. Za ich usunięcie płacą nawet 80 zł
TYLKO W NATEMAT 0 0"Żenujące". Były sołtys Rytla nie ukrywa, co myśli o reportażu Superwizjera o Beacie Szydło
0 0Afera podkarpacka. Zatrzymano byłych funkcjonariuszy CBŚP i CBA