Dla większości Polaków święta Bożego Narodzenia nie mają wymiaru religijnego
Dla większości Polaków święta Bożego Narodzenia nie mają wymiaru religijnego Fot. Jakub Orzechowski / AG

“Wkurza mnie, że opłatkiem dzielą się ludzie niewierzących” – narzekał ostatnio Wojciech Cejrowski. Niesłusznie, bo wierzący przeżywają Boże Narodzenie dokładnie tak samo, jak ateiści – bez religijnej refleksji. Badania pokazują, że większość Polaków widzi święta jako rodzinną i tradycyjną uroczystość, a nie doznanie duchowe. To bardziej imieniny niż narodziny Chrystusa.

REKLAMA
Tylko rytuał
“Gdy ludzie mówią o tradycjach świątecznych, zazwyczaj zatrzymują się na takich elementach, jak ubieranie choinki, dzielenie się opłatkiem, śpiewanie kolęd, nie wnikając w to, jaki jest głębszy sens tych rytuałów. Ważne jest przestrzeganie tradycji, a nie przywiązywanie wagi do tego, jakie treści ona za sobą niesie. Sensy religijne w ogóle się nie pojawiają” – opowiada w najnowszej “Polityce” prof. Beata Łaciak, socjolożka, badaczka rytuałów i życia codziennego Polaków.
Tak wyszło z ankiet, które przeprowadziła. Polacy, których przepytała, podkreślali jedno – Boże Narodzenie to wyjątkowe święta, kojarzące się z ciepłem, rodzinną atmosferą, niepowtarzalnym klimatem. Ale w tych opisach zawsze brakuje wątków religijnych. Jakby “Boże Narodzenie” było tylko etykietą, a nie pamiątką przyjścia na świat Boga w ludzkiej postaci.
Nie ma znaczenia, czy to wierzący czy niewierzący. Kiedy więc Cejrowski, znany katolik i podróżnik, pisze, że “jeśli człowieku nie wierzysz, to bądź konsekwentny i nie bierz do łapy czegoś co wprost symbolizuje Hostię, Jezusa żywego”, można się tylko dziwić. Bo dla jednego i drugiego nie ma to znaczenia. Oczywiście "generalnie", bo ten wniosek nie dotyczy wszystkich katolików.
Opłatek jak toast
Prof. Łaciak mówi, że kiedy pytała, czy ludzie przywiązuję wagę do świątecznych tradycji - typu ubieranie choinki, dzielenie się opłatkiem czy kolędowanie - dominowały odpowiedzi twierdzące. Najbardziej zaskakujące było jednak to, że niemal wszyscy nie mieli pojęcia, co dany rytuał symbolizuje.
Prof. Beata Łaciak

Jedyna odpowiedź brzmiała: tak się zawsze robiło. Rytuał przechodzący z pokolenia na pokolenie. Tę tradycję przekazuje się nie na poziomie wartości, idei czy głębokiej symboliki, ale na poziomie powierzchownych praktyk.

źródło: "Polityka"
To nie dotyczy zresztą tylko Bożego Narodzenia. Antropolog kultury dr Mirosław Pęczak w rozmowie z naTemat podaje przykład św. Mikołaja.
– Kojarzy się z "Santa Clausem" wymyślonym przez Coca Colę. Mało komu, chyba tylko Terlikowskiemu, przywodzi na myśl biskupa. Przeciętny człowiek widzi przerośniętego krasnala z workiem prezentów. Takie rozumowanie można rozciągnąć na cały obszar świąt - komentuje.
Nie ma więc przesady w stwierdzeniu, że Boże Narodzenie pod wieloma względami jest jak imieniny. Wyrywa się tradycji religijnej i zmierza ku tradycji obyczajowej. Tak jak przy stole przyjęło się wznosić toasty, tak przy Wigilii łamać się opłatkiem czy śpiewać kolędy.
– Już kilkadziesiąt lat temu "Kisiel" pisał, że dla Polaków Boże Narodzenie to święta brzucha, a nie święta ducha. To jest kierunek, w jakim to postępuje. Niby przy okazji świąt kościoły są pełne, ale nawet to mieści się w zwyczaju. Dla wielu osób pójście na pasterkę jest jak kupowanie choinki - tak się przyjęło i już – zwraca uwagę dr Pęczak.
Bóg na końcu listy
Co na ten temat mówią oficjalne statystyki? Po raz ostatni badania na temat postrzegania świąt zostały przeprowadzone przez CBOS w 2011 roku. Wyszło, że dla ponad połowy Polaków Boże Narodzenie to "święto rodzinne, dla 16 proc. - "święto ludzi związanych z tradycją chrześcijańską", a dla 29 proc. "religijne". Prawie 3/4 ankietowanych za najważniejsze przy okazji świąt uznało spędzanie czasu z rodziną, a 38 proc. podtrzymywanie tradycji. Tylko co trzeci pytany stwierdził, że konieczne jest wzięcie udziału w kościelnych uroczystościach.
logo
Fot. CBOS
Co ciekawe, nawet ze środowisk kościelnych płyną głosy zaniepokojenia takim rozkładem świątecznych akcentów. Oczywiście głosy te prezentują specyficzną interpretację.
"Mityczna świadomość, która zajmuje się obróbką Bożego Narodzenia, zupełnie neutralizuje to święto. Zostaje uśmierzony jego niebezpieczny potencjał – niebezpieczny oczywiście dla skoncentrowanego na sobie i konsumpcyjnie żyjącego człowieka. W oryginalnym, chrześcijańskim rozumieniu święta Bożego Narodzenia wcale nie są takie nastrojowe. Ciepły i sympatyczny żłóbek w naszych kościołach i domach wcale nie oddaje dramatu młodej rodziny, która nie ma nawet gdzie przyjąć na świat dziecka oraz napięcia, spowodowanego spiskiem Heroda" – pisze jezuita ojciec Jacek Poznański.
Niewierzący wyklęci
Z drugiej strony, część katolików prezentuje inne, konfrontacyjne podejście. To przekaz podobny do tego, jaki głosi Cejrowski – jesteś niewierzący, nie masz prawa obchodzić Bożego Narodzenia, won od opłatków. Dla takich osób rada jest jedna – zacznijcie od siebie. – To m.in. katolicy sprowadzili Boże Narodzenie do sfery rytuałów obyczajowych. Teraz wszyscy z tego korzystają. I bardzo dobrze – kwituje dr Pęczak.