
– To chyba jakiś żart – stwierdził ekspert branży budowlanej, na wieść o planach urzędników. Tymczasem wcale nie powinno być nam do śmiechu, bo urzędnicy Ministerstwa Rozwoju i Infrastruktury chcą zapobiec "rozlewaniu się miast". W praktyce może to oznaczać, że nie będzie można zbudować domu w miejscu, gdzie nie ma drogi, komunikacji publicznej czy przedszkola.
Jak informuje "Rzeczpospolita", urzędnicy chcą rozwiązać problem chaotycznego "rozlewania się miast", za czym kryje się np. powstawanie osiedli mieszkaniowym w szczerym polu, gdzie nie ma przecież dróg, szkół, przedszkola czy komunikacji miejskiej. Nowe domy będą mogły powstawać jedynie tam, gdzie będzie plan zagospodarowania przestrzennego.
Konrad Płochocki zauważa, że ujawnione informacje to jedynie kierunki, w których ministerstwo zamierza pracować przy sporządzaniu założeń do ustawy. – Usłyszeliśmy natomiast o kilku pomysłach, które mają być realizowane i rzeczywiście włos się od nich jeży – stwierdza Płochocki. Jak mówi, gdy usłyszał o pomyśle, dwa razy zapytał, czy te propozycje nie są żartem. W jego ocenie jednak, przecieki z ministerstwa są wiarygodne. Między innymi te, o planowanej likwidacji tzw. "wuzetek".
Likwidacja warunków WZ (warunki zabudowy), bez zastąpienia ich czymkolwiek innym, jest wylaniem dziecka z kąpielą. Owszem, zgadzamy się z opinią, że następuje niekontrolowana urbanizacja terenów podmiejskich, czyli rozlewanie się miast. W pewnym sensie powinniśmy to jakoś ograniczyć. Ale większość jednorodzinnych domów powstaje na terenach podmiejskich. To nie nie są bloki. 70 tys inwestorów, którzy budują domy jednorodzinne, będą najbardziej poszkodowani decyzją, że nie będzie można budować nic na podstawie decyzji o warunkach zabudowy.
Warunki zabudowy:
Decyzja o warunkach zabudowy, nazywana „wuzetką” (wz), to dokument potrzebny do ustalenia warunków sposobu zagospodarowania terenu. Decyzja o warunkach zabudowy zastępuje plan zagospodarowania przestrzennego tam, gdzie taki plan nie został uchwalony lub przestał obowiązywać. Czytaj więcej
Takie działania wpisują się między innymi w politykę Komisji Europejskiej, która w lipcu tego roku skierowała komunikat, w którym podkreśla, że rozlewanie się miast jest zagrożeniem cywilizacyjnym i wszystkie państwa podjąć działania, ku budowie. bardziej skondensowanych miast i stawiać na komunikację publiczną, pieszą i rowerową. Dlaczego? Bo urbanizacja niesie za sobą wysokie koszty ekologiczne.
