10 rzeczy, o które Polacy najczęściej kłócą się przy okazji Świąt
10 rzeczy, o które Polacy najczęściej kłócą się przy okazji Świąt Shutterstock.cm

W trakcie wakacyjnych upałów z sentymentem myślisz o śniegu, mrozie i przede wszystkim cudownej, świątecznej atmosferze, ale gdy nastaje grudzień w tajemniczy sposób znikają wszelkie pozytywne skojarzenia związane z Bożym Narodzeniem. Zamiast tego pojawia się zmęczona i sfrustrowana rodzina, tłumy w sklepach i pogoda, która doprowadza do szału. Słowem - najbardziej uniwersalna tradycja świąteczna to... trauma. Zobacz o co najczęściej kłócą się Polacy!

REKLAMA

Radość z tego, że syn marnotrawny wrócił do rodzinnego domu szybko mija. Zamiast oczekiwanego wypoczynku pod opieką mamusi, dostajesz kolejne zadania, z których nie sposób wywiązać się w terminie. Nie masz jednak innego wyjścia jak gorliwie próbować się z nimi uporać. W przeciwnym razie narazisz się właśnie na taki zaczepny tekst. A polemika z nim grozi naprawdę wielką wojną...

Możesz szepnąć „przepraszam” albo stanąć okoniem i wrzasnąć - „bo może ja wcale nie robię sałatki”! Pierwsza opcja to szansa na rozluźnienie konfliktogennej atmosfery. Druga to nędzna próba ciętej riposty, która miast udobruchać wywoła jeszcze większą wściekłość atakującej strony. Wybór należy do ciebie.

No chyba tylko po to, żeby odpalić kolędy z YouTube'a. Pamiętaj o tym, jeśli nie chcesz dostać wałkiem albo ścierką po głowie. Pożegnaj się zatem na długich kilka dni z urokami Fejsa albo ryzykuj za miłość do niego zdrowiem i życiem!

Dylemat alkoholowy to istny problem pokoleniowy. Młodzi (pić) ze starszymi (nie pić) kłócą się albo o to, czy w Wigilię można pić albo tylko o to, co pić. Jeśli mamy do czynienia z drugą opcją, spór o tytuł wigilijnego trunku toczy się najczęściej między winem a wódką. Piwo jest jakieś mało klimatyczne, więc odpada w przedbiegach.

Ideologiczna zagwozdka, z którą polskie rodziny nie są w stanie ostatecznie się uporać od wieki wieków. Ci, którzy mówią, że za stos prezentów pod choinkę odpowiedzialny jest św. Mikołaj, muszą w końcu przyznać się do kłamstwa. Ci, którzy twierdzą, że Mikołaj nie istnieje odsądzani są od czci i wiary, bo przecież co to za dzieciństwo bez wiary w poczciwego staruszka albo chociaż jego elfy?

Nawet jeśli obronną ręką wybrnąłeś z sytuacji przedstawionych w punktach 1-5, nie masz powodu do euforii. Przed tobą jeszcze jedna trudna kwestia: jak okazać radość z prezentu, który wcale ci się nie podoba? Wszak tylko zimnokrwisty troglodyta nie pochwali tak oryginalnych prezentów jak skarpetki, rękawiczki, krawat czy dezodorant... Po rozpakowaniu pakunków wyciągniętych spod choinki szczerz się więc do upadłego i wylewnie dziękuj wszystkim dookoła.

O ile Wigilia mija jeszcze jako tako, o tyle pierwszy i drugi dzień Świąt to istne piekło. W domu nie bardzo jest co robić, a wszelkie podjęte przez Ciebie próby wyjścia na spotkanie z przyjaciółmi kończą się uwagami w stylu „Święta są dla rodziny”. Poziom znudzenia i frustracji w domowym więzieniu staje się tak wielki, że – o ile nie chcesz zacząć topić smutków w butelce Jack Danielsa – lepiej nie protestuj, gdy zaproponowana ci zostanie wspólna gra w „Monopol” lub „Scrabble”. Może ci się za to solidnie oberwać. Albo – działając oczywiście w obronie własnej – Ty możesz komuś przyłożyć.

To, że telewizja jest lekiem na całe zło, wiemy od dawna. To, że trudno znaleźć w niej coś, co bez wyjątku zainteresuje wszystkich członków rodziny, też. Przed telewizorem, jak w życiu, obowiązuje kolejka. Trzymaj się tej zasady, a uda ci się uniknąć wojny na noże. O pilota oczywiście.

To dwa najbardziej stanowczo zakazane tematy. W rozmowie z rodziną nie wolno poruszać ich pod żadnym pozorem i w żadnym aspekcie. Nawet najpiękniejsza atmosfera w najbardziej kochającej się rodzinie może lec w gruzach, kiedy otwarcie przyznasz się do tego, że twój ulubiony polityk do Korwin-Mikke, a do kościoła chodzisz tylko dlatego, że mama kazała. Dziadek z pewnością z całych sił będzie próbował przekonać cię do Leszka Millera, a ojciec rozpocznie zagorzałą obronę Kaczyńskiego i wielkich wartości współczesnego chrześcijaństwa. Jest więcej niż pewne, że się nie dogadacie.

Wszyscy wiemy czemu i że można było gdyby się chciało. Ale nie wolno ci nigdy przyznać się do tego otwarcie słowami w rodzaju: „Jeśli zostanę tu jeszcze jeden dzień, oszaleję!”. Zwłaszcza jeśli przez trzy dni heroicznym wysiłkiem udało ci się nie wdać w żadne kłótnie. Zresztą za miesiąc i tak będziesz wspominać Święta z typowym dla Polaków niczym nieuzasadnionym sentymentem.