
Tyle mają wynieść wpływy z mandatów wystawianych przez strażników miejskich w Łodzi (w tym roku też mieli wyrobić taką normę). – Przecież to jest jak podżeganie do przestępstwa – komentują internauci.
Projekt nowego budżetu straży miejskiej wygląda tak: wpływy z mandatów za wykroczenia przeciw porządkowi, bezpieczeństwu, zdrowiu i obyczajności mają wynieść 2,8 mln zł, a z mandatów za naruszenie przepisów ruchu drogowego – 2,2 mln zł.
W praktyce karanie przez strażników wyglądało do tej pory trochę inaczej. Wiceprzewodniczący miejskiej komisji ładu i porządku społeczno – prawnego Maciej Rakowski zwrócił w "Expressie Ilustrowanym" uwagę, że ludzie, którzy nie sprzątali po swoich psach na ulicach, najczęściej dostają tylko upomnienie. Za to mandaty dostaje 90% kierowców zarejestrowanych przez fotoradary. Strażnicy podali statystyki, że na przykład tylko 50 procent kierowców, którym nakładane są blokady za złe parkowanie, dostaje potem mandat.
Być może straż miejska będzie musiała niedługo inaczej planować swój budżet. Najwyższa Izba Kontroli wnioskowała o odebranie strażnikom miejskim prawa do obsługi mobilnych fotoradarów.
Wyniki jej kontroli pokazały mnóstwo nieprawidłowości. Prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski zauważył, że strażnicy miejscy często używają mobilnych fotoradarów wyłącznie po to, by poprawić sytuację fiskalną miasta. Tymczasem fotoradary powinny być stosowane przede wszystkim w niebezpiecznych miejscach, by pomagać w poprawie bezpieczeństwa na drogach.
NIK stwierdziła w raporcie o bezpieczeństwie na drogach, że często zdarzało się, że na początku dnia strażnicy ustawiali fotoradary tam, gdzie dochodziło do wypadków, a po pewnym czasie przenosili się w inne, "mandatonośne" miejsce.
Źródło: Express Ilustrowany