Donald Tusk na pokładzie Ryanaira. Dobry przykład czy populizm?
Donald Tusk na pokładzie Ryanaira. Dobry przykład czy populizm? Facebook.com

Czyżby nowy szef Rady Europejskiej Donald Tusk głęboko wziął sobie do serca zamieszanie związanie z aferą wywołaną przez kosztowne zagraniczne wojaże polskich parlamentarzystów? Możliwe, że były premier postanowił dać przykład posłom-podróżnikom i skorzystał z usług tanich linii lotniczych. A może chciał jedynie zaoszczędzić?

REKLAMA
Zdjęcie Donalda Tuska na pokładzie Ryanaira - irlandzkiego przewoźnika oferującego jedne z najtańszych połączeń lotniczych w Europie - zrobiło w niedzielę furorę na Facebooku. Jedni z szacunkiem komentują niskobudżetową podróż. Inni z przekąsem mówią o populizmie, który miał przyświecać byłemu polskiemu premierowi przy podejmowaniu decyzji o tanim powrocie do domu.
Niezależnie od tego, w prawicowych mediach pojawiły się opinie, jakoby były polski premier, nazywany "królem Europy", tak spieszył się na święta Bożego Narodzenia do Polski, że celowo skrócił swój debiutancki unijny szczyt (był przewidziany na dwa dni, a odbył się w zaledwie dzień), aby zdążyć w piątek do domu.
– Przecież od dawna wiadomo, że Donald Tusk nie lubi się przepracowywać. Kiedy był premierem, kończył pracę po południu w czwartek, by pojawić się w Kancelarii Premiera w poniedziałek, też po południu. A kiedy był wicemarszałkiem Senatu, oglądał mecze w trakcie prowadzenia obrad – komentuje dla "Super Expressu" rzecznik PiS Marcin Mastalerek, którego słowa chętne cytuje też portal braci Karnowskich.
Jak się jednak okazało, przewodniczący Rady Europejskiej nie wrócił do Polski tylko i wyłącznie w celach wypoczynkowych - w niedzielę otworzył dom dziecka w Odporyszowie koło Tarnowa. Co więcej, w niedzielne popołudnie ks. Kazimierz Sowa ujawnił, że już jutro Donald Tusk znowu spodziewany jest w Brukseli.
logo
Facebook.com