Burmistrz Helu Mirosław Wądołowski, zamieszany w aferę Beaty Sawickiej, chce ponad ćwierć miliona odszkodowania od państwa.
Burmistrz Helu Mirosław Wądołowski, zamieszany w aferę Beaty Sawickiej, chce ponad ćwierć miliona odszkodowania od państwa. Fot. Sławomir Kamiński / AG

Już 20 stycznia może zapaść wyrok w sprawie, którą wytoczył Skarbowi Państwa były burmistrz Helu Mirosław Wądołowski. Domaga się on 250 tys. złotych zadośćuczynienia za bezprawne oskarżenia o korupcję, którą próbowało mu udowodnić Centralne Biura Antykorupcyjne w okresie, gdy kierował nim obecny wiceprezes PiS Mariusz Kamiński.

REKLAMA
Cała sprawa sięga października 2007 roku, kiedy to Wądołowskiego zatrzymało CBA - pod pretekstem przyjęcia przez niego korzyści majątkowych w zamian za ustawienie wyników przetargu dotyczącego sprzedaży dwuhektarowej działki w Helu.
Wraz z Wądołowskim CBA aresztowało wówczas także posłankę PO Beatę Sawicką, która wzięła łapówkę od znanego "agenta Tomka". W przeciwieństwie jednak do Sawickiej, Wądołowski nie przyjął świadomie walizki z kwotą 150 tys. zł, a została ona mu zwyczajnie podłożona. Tak orzekł w 2014 roku Sąd Najwyższy, który uwolnił od zarzutów także posłankę Sawicką jako ofiarę prowokacji ze strony CBA.
– Gdy zostałem zatrzymany przez CBA, przez godzinę nie mówili mi, o co chodzi. Dopiero gdy sprowadzili kamerzystę, kazali podejść do samochodu i popatrzeć na siedzenie pasażera. Otworzyli wtedy teczkę, którą wcisnął mi agent, i pokazali pieniądze. "O mój Boże" powiedziałem - zdradzał kulisy sprawy. - Wtedy agenci zapytali filmowca, czy jest OK. On potwierdził. To ten obrazek pokazały telewizje. Zastanawiałem się potem, czy jest ktoś w Polsce oprócz mojej rodziny, kto mi uwierzy, że jestem niewinny – opowiadał o całej sprawie Wądołowski.
Kompromitujące go nagranie emitowały ogólnopolskie telewizje, tym samym autorytet podejrzanego poważnie spadł. – Skończyła się moja trwająca sześć lat gehenna – powiedział po usłyszeniu wyroku SN ówczesny burmistrz.
W związku z posądzeniem o korupcję Wądołowski nie mógł sprawować urzędu burmistrza przez 15 miesięcy. Musiał ponadto z własnej kieszeni pokrywać koszty 53 podróży do Warszawy, gdzie odbywały się rozprawy sądowe. Teraz za poniesione krzywdy i straty moralne żąda łącznie ok. 250 tys. złotych odszkodowania.
W ostatnich wyborach samorządowych Wądołowski musiał uznać wyższość swojego konkurenta, Klemensa Kohnke. Nie wiadomo jaka będzie przyszłość byłego burmistrza Helu, który sprawował władze przez 16 lat. Jak podkreśla, wiele zależy od tego, jaki wyrok wyda w jego sprawie sąd. O tym przekonamy się już w styczniu.
Źródło: wyborcza.pl