
Zmianę wiceministrów w czterech resortach: zdrowia, edukacji, skarbu i infrastruktury na pełnomocniczki z PO, profesor Staniszkis porównuje do działań władz PRL.
– Wtedy na biurokrację nakładano siatkę komisarzy, którzy mieli mobilizować urzędników do wzmożonych działań – mówi socjolog – Taka struktura, w skrajnej formie, istniała w okresie stanu wojennego. Wtedy byli to ludzie z wojska i doszczętnie sparaliżowali biurokrację, bo nie rozumieli gospodarki. Pochodzili z układu, który zawsze cieszył się przywilejami. Ewa Kopacz wybrała podobne rozwiązanie.
Pełnomocniczki będą odpowiadać za realizację obietnic exposé. Krystyna Skowrońska obejmie funkcję w Ministerstwie Skarbu Państwa, Beata Małecka-Libera w Ministerstwie Zdrowia, Urszula Augustyn w Ministerstwie Edukacji Narodowej i Elżbieta Pierzchała w Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju.
Co ciekawe, taki zabieg będzie obejściem art. 37. ustawy o Radzie Ministrów, według którego, w każdym resorcie powinien być tylko jeden sekretarz stanu. Wielu może być podsekretarzy, ale do sprawowania tej funkcji posłowie muszą już zrzekać się mandatu (a wszystkie protegowane premier Kopacz posłankami są...) . By łączyć pracę w Sejmie z tą w ministerstwie, trzeba być więc ministrem lub sekretarzem.
Od kilku lat polscy politycy znaleźli jednak sposób na kreatywne ominięcie tych norm i pełnomocnicy premiera stali się w resortach de facto dodatkowymi sekretarzami stanu. Wcześniej takie rozwiązanie stosowano już w min. w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, czy kierowanym przez wicepremiera Janusza Piechocińskiego Ministerstwie Gospodarki.
Zdaniem Jadwigi Staniszkis mianowanie pełnomocniczek "to nie jest próba zmiany systemowej tylko połowiczna próba dania kopniaka systemowi, by zaczął lepiej działać, by w ogóle ruszył". Taki kolejny, urzędniczy poziom to zdaniem socjolog wyraz braku zaufania i przesadnej biurokracji. – Komunie to nie pomogło. Kopacz zapewne też nie pomoże – mówi.
Prof. Jadwiga Staniszkis
Źródło: wpolityce.pl