Na wigilijnym stole jest wiele zdrowych smakołyków. Od nas zależy ich kaloryczność i to, na jakie porcje się skusimy
Na wigilijnym stole jest wiele zdrowych smakołyków. Od nas zależy ich kaloryczność i to, na jakie porcje się skusimy Fot. Mario Carvajal / http://bit.ly/1x2YU6T / CC - BY / http://bit.ly/1mhaR6e

Przejadłeś się w święta, a raczej: planujesz się przejeść? Weź tabletkę lub krople na niestrawność, które przyspieszą wydzielanie żółci i uwolnią twoją wątrobę. Dorzuć jeszcze pigułkę eliminująca wzdęcia. I coś redukującego zgagę. Tak radzą panie i panowie z reklam w radiu i telewizji. A może prościej i przyjemniej byłoby się raz w życiu w święta nie przejeść? I kolejną porcję makowca czy pieczonego schabu zamienić na spacer z rodziną?

REKLAMA
Wczoraj przyjechała do nas moja babcia z Torunia. Najlepsza gospodyni pod słońcem, której potrawy i wypieki wspominają do dziś moi koledzy z podstawówki (chodziliśmy do babci na każdą długą przerwę na drożdżowe rogaliki z wiśnią lub szarlotkę). Babcia przyjechała na kilka dni przed wigilią, żeby przygotować potrawy i tym razem obiecała zamiast z wałówką z jedzeniem, pojawić się z lekką torbą podróżną, bo nie wolno jej dźwigać… W związku z czym ze swej eleganckiej skórzanej torebki wyjęła: kilogram parówek, świeżo upieczony pasztet, wędliny (podobno te z Torunia są lepsze niż stołeczne), krokiety z kapustą i grzybami oraz pierogi ruskie. W jaki sposób dała radę to tak zwane NIC zmieścić w swojej torebce pomiędzy okularami, szminkami i puderniczką - nie mam pojęcia.
logo
Boże Narodzenie to nie tylko czas wielkiego jedzenia, ale przede wszystkim spotkań rodzinnych. I to na rodzinie warto się skoncentrować Fot. Mario Carvajal / http://bit.ly/1zoKQb4 / CC - BY / http://bit.ly/1mhaR6e
Za to doskonale wiem, co się z tym całym jedzeniem stanie. Bo preludium było wczoraj, kiedy z moją siostrą, szwagrem i mężem rzuciliśmy się na krokiety i pasztety. Na co dzień amatorzy kuchni śródziemnomorskiej, kasz i warzyw, na widok pachnących polskich potraw dostaliśmy wilczego apetytu.
logo
Makowce, pierniki, ciasta drożdżowe, makiełki i czekolada...W niektórych domach słodycze są podstawą świątecznego menu. Warto do ciast dodać naturalnych alternatyw dla cukru rafinowanego Fot. Mario Carvajal / http://bit.ly/1CuJWZ6 / CC - BY / http://bit.ly/1mhaR6e
Oczywiście babcia nie oszczędza na maśle, więc wszystko w jej wydaniu jest wysokokaloryczne. Wizja najbliższych kilku dni zaczyna mnie i mój brzuch przerażać. Ale doskonale wiem, że nawet babci trzeba czasem odmówić. Tak samo, jak i sobie. Dla zdrowia i lepszego samopoczucia. Kolejna porcja pierogów skończy się zgagą, albo bólem brzucha, szczególnie jeśli na co dzień jemy lekko. Nie pomoże Rennie, Raphacholin, Manti czy Verdin i dziesiątki innych reklamowanych leków, które należy połknąć, aby zmieścić jeszcze więcej pieczeni czy bigosu z kiełbaską. Co zatem możemy zrobić - zapytałam Agnieszkę Wierzbicką z Essence Cleanse, firmy, w której można zamówić dietę opartą o naturalne soki i potrawy oczyszczające.
Agnieszka Wierzbicka, Essence Cleanse

Nie ma co zmieniać tradycji, ale można nieco zmodyfikować świąteczny jadłospis i ograniczyć dodawane do potraw: sól, cukier i tłuszcz i zastąpić je zdrowszymi odpowiednikami.

Rybę po grecku, można zamienić w bardzo zdrową potrawę, bo ryba i warzywa stanowią lekką, pożywną dietę. Pod warunkiem, że zamiast panierowania i smażenia ryby - ją zgrillujemy.

Do ciast zamiast cukru polecam dodawać syrop z agawy lub stewię, które są zdrowszą jego alternatywą.

Do sałatki jarzynowej dodajemy połowę majonezu, a połowę - jogurtu naturalnego. Będzie lżejsza i w smaku i pod kątem kaloryczności.

Bardzo zdrową potrawą jest również śledź w oleju. Pod warunkiem, że dodamy go sami i że będzie to olej tłoczony na zimno. Uzyskamy wówczas potrawę bogatą w białko i kwasy omega.

Ale kaloryczność potraw wigilijnych i świątecznych to nie wszystko. Tak na dobrą sprawę ilość produkowanego przez mamy i babcie jedzenia naprawdę są w Polsce wyjątkowe. A także wyjątkowo ciężko później te oponki, wałeczki i schabiki po świętach jest zrzucić. Objadamy się przez trzy dni, a przez kilka kolejnych zjadamy resztki potraw. Zwykle w polskich tradycyjnych domach są takie ilości jedzenia, że nawet po zaproszeniu do domu gości na wszystkie dni świąteczne i obdarowaniu każdego pasztetem czy makowcem zalega ono w lodówce i na balkonie. I albo się je z łakomstwa zjada, albo się po kilku dniach - wyrzuca. Wszystkiego jest za dużo, po tygodniu z mięsem w rolach głównych, mamy ochotę na makaron czy nawet sałatę, no ale zmuszamy się do kolejnej kanapki ze schabem, porcji sałatki z majonezem i sosu tatarskiego. Jak mawiają niektórzy: „lepiej zjeść i zwymiotować niżby miało się zmarnować”. I tak do Nowego Roku, kiedy zaczynamy snuć obietnice na temat diety i odchudzania…
Agnieszka Wierzbicka, Essence Cleanse

Najgorszy dla organizmu jest szok. Czyli najpierw objadamy się dużymi ilościami, bardzo ciężkiego, wysokokalorycznego jedzenia, a następnie przechodzimy na głodówkę, żeby zmieścić się w sylwestrową kreację. Takich zachowań nie polecam. Zdecydowanie lepszym pomysłem jest lekka dieta. Tak przed świętami, jak i tuż po nich.

Właśnie teraz, nawet na dwa-trzy dni przed świątecznym szaleństwem jedzeniowym, warto ograniczyć spożycie białka - zwłaszcza zwierzęcego, a także cukru i tłuszczu. I zwykłe codzienne menu zastąpić bogatszym w warzywa i kasze. Takie potrawy odkwaszają organizm i ułatwiają mu oczyszczanie się z toksyn.

Przykładowy jadłospis:
ŚNIADANIE: kasza jaglana gotowana na wodzie z gruszką i rodzynkami.
DRUGIE ŚNIADANIE: sok warzywno owocowy z jabłka, cukinii, selera naciowego oraz imbiru - stymuluje trawienie i oczyszcza.
OBIAD: krem z pieczonej dynii na mleku kokosowym z kurkumą i imbirem (obie przyprawy mają właściwości oczyszczające organizm).
KOLACJA: komosa ryżowa z duszonym jarmużem, marchewką i selerem korzeniowym.

Takie menu genialnie oczyszcza organizm, poprawia trawienie i zabezpiecza nas przed objadaniem się. Bo kiedy po kilku dniach żołądek się skurczy będziemy mniej łapczywie sięgać po świąteczne smakołyki.

logo
Karp smażony nie jest zły, ale pieczony jest mniej kaloryczny i równie pyszny Fot. Chris RubberDragon / http://bit.ly/1sQcIO2 / CC - BY - SA / http://bit.ly/1dsePQq
Alternatywa? Święta w ruchu. Na nartach, albo pod wodą nad ciepłym morzem. Na które oczywiście nie każdy z nas może sobie pozwolić, tak z braku środków, jak i z wielu innych przyczyn. Ale zdrowy rozsądek każdy z nas może z siebie ten raz czy dwa razy do roku wykrzesać i zamiast dojadać, wyjść na spacer czy chociażby - kiedy leje - na ściankę wspinaczkową czy pływalnię. Z żoną lub chłopakiem. Z dziećmi lub z rodzicami. Nie lubicie sportu? Każdy ruch się liczy. W drugi dzień świąt z tego co słyszałam otwarta będzie nawet wystawa Lego na Stadionie Narodowym, co też może być świetnym pretekstem, żeby podnieść się z kanapy i sprzed telewizora i ruszyć gdzieś z rodziną.
logo
Barszcz z uszkami, karp smażony czy ryba po grecku to potrawy, które wielu kojarzą się z magicznym czasem wigilijnej wieczerzy Fot. Brandon Atkinson / http://bit.ly/1sQchTR / CC - BY / http://bit.ly/1mhaR6e
Agnieszka Wierzbicka, Essence Cleanse

Pamiętajmy tez o piciu! Słodką kawę czy herbatę warto zastąpić ciepłą wodą z cytryną. To powinien być pierwszy napój, który spożywamy zaraz po przebudzeniu. Nie dość, że poprawia trawienie, to jeszcze wysyła do mózgu sygnał sytości. Dzięki czemu świąteczne śniadanie już spożyjemy nieco mniejsze.

Dobrze też wspomaga trawienie kompot z suszu (z suszonych owoców). Ale nie oczekujmy, że jeśli zjemy na świąteczny obiad czy kolację dwa kilogramy jedzenia to wypicie kompotu cokolwiek zmieni...Starajmy się po prostu nie objadać. A jeśli to pomimo naszych szczerych chęci nastąpi, polecam po świętach przejść na lekką dietę, o której wspominałam już wcześniej.

Święta w tym roku nie będą trwać dwa i pół, ale cztery i pół dnia, bo większość z nas dojadać będzie mięsa i mięsiwa zagryzane słodkościami i podlewane alkoholem, także w weekend po świętach. A po takich kilku dniach, wizytach i rewizytach u przyjaciół i rodziny, wątroba naprawdę może odmówić posłuszeństwa. Zamiast kropli na niestrawność, może warto ograniczyć porcje? Albo nie jeść pięciu kawałków ciasta/mięsa tylko zakończyć na dwóch? Tradycji nie ma co zmieniać, grochu i kapusty kiełki i sałata nie zastąpią, a na uszka i barszcz czy kutię niektórzy z nas czekają cały rok (podobnie jak na to, że spożyjemy je w gronie najbliższych). Ale aby ten 2015 zacząć bez zgagi i kaca moralnego warto wprowadzić kilka nowych zasad do tradycyjnych zwyczajów. Zacznijmy od tej podstawowej, zwanej potocznie j. m. (jedz mniej, przyp. red.)

Chcesz więcej stylu? Polub nas na facebooku!