
Po ostatnich wyborach samorządowych do sądów wpłynęło kilkaset protestów złożonych przez PiS i SLD. Wczoraj sąd oddalił pierwsze pisma partii Leszka Millera uznając, że "książeczka do głosowania jest jasna i nie wprowadzała w błąd".
REKLAMA
Choć orzeczenie sądu jest nieprawomocne, wyraźnie podważa prawdziwość zarzutów sformułowanych przez Komitet SLD Lewica Razem, związanych z przebiegiem wyborów. SLD chciał ich unieważnienia, a także wskazywał, że wyborcy byli wprowadzani w błąd przed karty do głosowania do sejmików - miały one formę książeczkową, a na ich pierwszej stronie umieszczono kandydatów PSL, bo to ludowcy właśnie wylosowali pierwszy numer listy wyborczej.
Według partii Leszka Millera, Polaków, którzy przyszli do urn, mógł zmylić także film instruktażowy przygotowany przez Państwowy Komitet Wyborczy.
Natomiast zdaniem sądu "nie ma żadnych podstaw do unieważnienia wyborów". Na wczorajszej rozprawie, w której nie wziął udziału nikt z komitetu wyborczego, sędzia przypomniał, że podstawą do unieważnienia wyborów są przestępstwa lub naruszenia wypaczające wynik głosowania.
Co istotne - podkreślił - muszą być one właściwie udowodnione, a tego, ze strony SLD, nie było. Bo partia jedynie przypuszcza, że w czasie wyborów doszło do nieprawidłowości, nie zaś stwierdza poparty konkretnymi dowodami fakt.
– Każdy dostał cztery karty, z których ta do głosowania na kandydatów sejmiku województwa miała formę broszury. Pierwsza strona tej broszury zawierała informację, w jaki sposób głosować. Informacja była jasna – orzekł sąd.
Źródło: wyborcza.pl
