James Foley nie był jedyną ofiarą wśród dziennikarzy w tym roku.
James Foley nie był jedyną ofiarą wśród dziennikarzy w tym roku. Fot. CNN

Na całym świecie zginęło ich w minionych dwunastu miesiącach co najmniej sześćdziesięciu dziennikarzy. I wbrew pozorom stworzonym przez terrorystów z Państwa Islamskiego, nie tylko na Bliskim Wschodzie praca w mediach okazuje się równoznaczna z wystawieniem na siebie wyroku śmierci.

REKLAMA
W roku 2014 sporo mówiło się przede wszystkim o zamordowanych w Syrii dziennikarzach Jamesie Folderu i Stevenie Sotloffie. Z najnowszego raportu nowojorskiego Komitetu na rzecz Ochrony Dziennikarzy wynika, że w mijającym roku na całym świecie zginęło jeszcze co najmniej 58 ich kolegów po fachu. Śledztwa organizacji Reporterzy bez Granic dają natomiast podstawy do mówienia aż o 66 morderstwach i udanych zamachach na ludzi mediów.
Obie organizacje najwięcej uwagi poświęcają oczywiście ofiarom wśród dziennikarzy, które pochłonęły konflikty w Syrii, Iraku i w Strefie Gazy. Równie często ludzie mediów ryzykują jednak śmiercią wykonując swoje obowiązki zawodowe w Europie. Szczególnie na wschodzie Ukrainy i w Rosji.
Komitet na rzecz Ochrony Dziennikarz alarmuje również, że choć ofiar śmiertelnych wśród dziennikarzy było w tym roku nieco mniej niż w latach minionych, to ataki i nienawiść wobec mediów znacznie się w tym czasie nasiliły. Pod tym względem najwięcej zarzutów pada pod adresem naszych sąsiadów z Ukrainy. Trudno jednak ocenić, na ile za taką sytuację odpowiedzialne są nowe władze w Kijowie, a nie obalony wiosną reżim Wiktora Janukowycza i rosyjskie siły operujące w Donbasie.
Źródło: CPJ.org / RSF.org