
DJ Adamus to człowiek renesansu. Chciał być dziennikarzem, zajął się muzyką. DJ i producent, członek duetu Wet Fingers. Nagrał płytę z Adą Szulc, skomponował muzykę do wielu filmów, zasiada w jury "Twoja twarz brzmi znajomo". Z Adamem Jaworskim pod koniec roku rozmawiamy o pracy, braku czasu, muzycznych trendach i pasji.
REKLAMA
Czego ostatnio słuchasz?
Wszystko zależy od dnia, godziny i nastroju, ale mam swoje przyzwyczajenia. Zazwyczaj rano słucham stacji muzycznych internetowych z Ibizy, uwielbiam ich klimat. Poranki są bardzo relaksacyjne. Jeżeli chodzi o sprawy zawodowe, to na bieżąco przesłuchuje sklepy dla DJ-ów, co nowego w świecie muzyki tanecznej. Jednak w ramach relaksu nadal i niezmiennie uwielbiam Jimiego Tenora. A jeżeli chodzi o granie na żywo, to kocham jazz!
A w 2015 kto będzie rządził naszymi muzycznymi odtwarzaczami?
Nie jestem wróżbitą i zawsze pod koniec roku zastanawiam się, co się wydarzy w nadchodzącym roku. Zawsze chciałoby się, aby coraz więcej osób słuchało ciekawej, ambitnej muzyki. Jest jak jest, trudno mi się o gustach wypowiadać, ale na pewno jest tak, że część ludzi zaczyna nudzić się tym, co jest łatwo dostępne i szuka nowych trendów. To jest fajne.
Radia, które są w eterze, już nie kreują gustów, tylko ledwo nadążają za publicznością. Radio straciło misję, teraz gusta kreują się w internecie - to ważny kierunek. Każdy, kto porusza się po gatunkach, zawsze będzie wyrokował w swoim kierunku. Ja zawodowo koncentruję się na muzyce tanecznej i liczę na to, że w klubach dojdzie do głosu bardziej subtelna muzyka, bo od kilku lat jest bardzo modne mocne granie. Głównie festiwalowe, ciężkie EDM, które dla mnie jest mało przyswajalne. Od kilku lat czuć narastające świeże nowe gatunki , może właśnie w 2015 przebiją się do głównego nurtu.
Polska muzyka rozrywkowa ma się coraz lepiej? Idzie w dobrym kierunku?
Także trudno jednoznacznie na to pytanie odpowiedzieć. Rynek na pewno jest rozwarstwiony. Nie ma już takich jednoznacznych tendencji i trendów, jak bywało to kiedyś, nie ma jednego medium, które kreuje gusta. Teraz jest "internetowa wolna amerykanka" (śmiech). Ja myślę, że to się będzie pogłębiać i dzięki temu nie będzie już takich eksplozji megajednoznacznych supergwiazd, ale za to wielu mniejszych artystów będzie sobie radzić coraz lepiej. Na pewno idą tendencje, że artysta, który ma wiernego i oddanego słuchacza - mimo że jest artystą niszowym - sprzedaje więcej płyt, niż artyści popowi. To artyści niszowi sprzedają obecnie płyty, popowi czy klubowi wydają single, a ich wytwórnie sprzedają kompilacje hitów. Chyba w tym kierunku to będzie szlo.
Jest jakiś przepis na osiągnięcie sukcesu muzycznego w naszym kraju? Wet Fingers się udało.
Ha, czy nam się udało? Ja myślę, że nam się udało bardziej zaistnieć i zostać zauważonym. Uważam, że w przypadku naszego duetu, głównym aspektem było to, że jako pierwsi producenci polscy zaczęliśmy samplować polskie, stare piosenki i na bazie fragmentów - jak to było czy z NU LIMIT, czy z HI FI SUPERSTAR - tworzyliśmy własne kompozycje. Niby nic nowego, a jednak w Polsce nikt wcześniej tego nie robił. Później świetnie przyjęta piosenka z filmu "Sala samobójców" i znów powrót do samplowania polskiej muzyki. W nowym roku planujemy coś wydać, właśnie na bazie sampli starych polskich utworów.
Ludzie na imprezach potrafią być nachalni: ”Ej, mogę zostawić tu torebkę?", "Włącz coś do tańca" i "Po ile piwo?”. Praca Dj-a do łatwych nie należy.
Można się przyzwyczaić lub mieć w kontrakcie, że nikt nie ma wstępu na didżejkę i stoi ochrona, ale z tego wolę korzystać w ostateczności (śmiech). Jednak jestem z pokolenia, gdzie DJ był blisko swojej publiczności, razem z nimi się bawił, zostawał po występie i integracja była zawsze na dwieście procent. Mamy oczywiście do czynienia z mniej wyedukowaną publicznością, ale to nie jest tendencja tylko w naszym kraju, więc można się przyzwyczaić. Ale na pewno wszystko się zmienia. Z jednej strony wyrastają duże nazwiska w muzyce klubowej, z drugiej rezydenci maja ciężką pracę, aby utrzymać ciekawy poziom u siebie w klubach.
W Sylwestra macie dużo roboty - pracujecie, żeby inni mogli się bawić. Ale słyszałam, że macie też własne święto?
Święto - no oczywiście, po pierwsze, jest Dzień DJ-a (śmiech), po drugie weekendy mamy zazwyczaj w niedzielę i poniedziałek, a po trzecie, bywa tak, że swojego Sylwestra robimy z 1 na 2 stycznia. Taki "Sylwester na delayu", jak ja to kiedyś nazwałem. Na szczęście u mnie pasja idealnie składa się z praca i myślę, że gdybym nie robił tego, co robię zawodowo, to na pewno produkowałbym muzykę i grał imprezy tak samo jak teraz. Wiec jestem szczęśliwy, że po tylu latach nadal czerpię tak dużo satysfakcji ze swojej pracy i pasji. Chyba nic się nie zmieniło od ponad 10 lat! W tym roku Sylwester mój zapowiada się bardzo interesująco, więc już się nie mogę doczekać...
Ostatnio występujesz też w „Twoja twarz brzmi znajomo”. Showbiznes Cię kręci?
Ja z tym tak zwanym „szołbizem” mam do czynienia od ponad dekady. Ponad jedenaście lat temu zaczynałem u Kuby Wojewódzkiego, później jako menadżer swój i innych musiałem łączyć pasję z ciężką pracą biurową. Może dzięki temu wiem, jak to funkcjonuje i jeszcze nie straciłem, mam nadzieję, kontaktu z ziemią (śmiech). Więc nie sądzę, abym chciał i musiał powiedzieć, że mnie kręci. To jest na pewno element niezbędny obecnie do szerokiego pilnowania swojej pozycji.
Trzeba się mocno czasem napracować, żeby z przyjemnością zagrać jedną czy druga imprezę. To chyba jest nierozerwalne: pokazywanie się na imprezach, wywiady, teledyski i tak dalej. Można się oczywiście obrazić, dlaczego jest tak mało mediów ściśle muzycznych, że bardziej "o nowym singlu piosenkarki", czy "już się rozwodzi", czy "jeszcze miłość kwitnie" i tak dalej. Jeżeli będziemy świadomie do tego podchodzić, myślę, że da się z tym żyć. Skoro media czegoś chcą, możemy im to dawać. A czy to jest prawda, czy lekko manipulujemy plotkami, to już od nas zależy. Ja z wykształcenia jestem po politologii i dziennikarstwie, więc showbiznes, polityka i media są mi pisane z zawodu (śmiech).
To może jakiś własny program? Muzyczny? Masz takie marzenia?
Hmm program muzyczny. Dlaczego nie? Nawet nie wiem czy radio, czy telewizja, ale zawsze jest problem z czasem. Miałem swój program w Chilli Zet i brakuje mi tego, ale czasowo było to nie do pogodzenia. Byłem szefem muzycznym Radiostacji, ale teraz kompletnie nie miałbym na to czasu. Nie ukrywam, że myślałem o programie na wskroś muzyczno-publicystycznym… Może w 2015 roku znajdę chwilę, aby mocniej o tym pomyśleć? Może warto. Ale jeszcze w tym wszystkim jest moja kolejna pasja, czyli podróże i tak ciągły brak czasu, gdy ma się tyle przyjemności w pracy i poza nią.
Dziennikarz, politolog, publicysta. Zostałeś Dj-em. Dlaczego muzyka?
Dokładnie, wszystkiego po trochu. Chyba człowiek renesansu (śmiech), ale tak mi osobiście się wydaje, że w moim przypadku to wszystko się przenika. Zawodowo dziennikarz, politolog i publicysta, a pasja i miłość do muzyki to taka wisienka, dość duża wiśnia nawet w moim życiu. Jeszcze mówiłem i przypomnę o podróżach - uwielbiam nie tylko te muzyczne, ale i geograficzne, stąd też pomysł na moją ostatnią płytę "1000 miejsc" i na pewno w 2015 chcę się zabrać za kolejny krzyk autorski, poniekąd kontynuacja "1000 miejsc", muzyczne rejony świata... Na pewno będę się tym chwalił, jak tylko coś się pojawi.
