
Bezsilność - tak jednym słowem można opisać sytuację, w której znalazła się 30-letnia Ilona Kaczmarska. Kilka miesięcy temu usłyszała, że jej mózg zanika. Traci pamięć, świadomość, a lekarze mimo dobrych chęci rozkładają ręce. Jedyną szansą, którą dostrzega dziś Ilona to pomoc od internautów, do których zwróciła się z poruszającym apelem. Ma nadzieję, że wreszcie się znajdzie się ktoś, kto rozpozna jej chorobę i wdroży leczenie.
Ilona opisała swoją historię na specjalnie stworzonej stronie internetowej. Wie, że potęga internetu może dokonać dziś rzeczy niemożliwych. A niemożliwa jest dziś pomoc kolejnych lekarzy, którzy nie wiedzą co jej dokładnie dolega, a czas ucieka.
Ilona Kaczmarska
Ilona nie jest w stanie stwierdzić, kiedy zaczęła się jej choroba. Między innymi dlatego, że jej objawy zaburzają pracę pamięci. – Wydarzenia zlewają się w jedno, jakby miały miejsce w tym samym czasie. Nie potrafię ich ułożyć – pisze na swojej stronie. W kwietniu tego roku Ilona miała robiony rezonans. Usłyszała od lekarki, że ma patologiczne zmiany w mózgu, które prowadzą do zaniku komórek. – Części przedczołowej prawie już nie ma – stwierdziła.
Jak małe dziecko Ilona nie załamuje się. Przeciwnie. W pewnym sensie cieszy się, bo wreszcie zna odpowiedź na nurtujące ją pytania oraz choć częściowe wyjaśnienie zjawisk, które u siebie obserwowała. – Na przykład: czemu gdy mój szef zadzwoni z informacją, że mam do wykonania telefon do pani X, ja siedzę pół godziny gapiąc się na telefon? Bezmyślnie, bezrefleksyjnie, jakbym nie miała w głowie funkcji dzwonienia i nie umiała tego telefonu podnieść i wykonać połączenia – pisze.
Niestety, samo wyjaśnienie przyczyn codziennych problemów nie przybliża jej do ich rozwiązania. Praca sprawiała jej coraz większe trudności, a czynności, które wcześniej sprawiały jej przyjemność, dziś wydają się być poza zasięgiem.
Ilona Kaczmarska
Obca codzienność Coraz większe problemy z pamięcią sprawiły, że nawet podstawowe, codzienne czynności stają się wyzwaniami. Dramat, z którym zmaga się obecnie jest potęgowany przez niektórych lekarzy, którzy zdają się zapominać nie tylko o swoich obowiązkach, ale nawet zwykłych, ludzkich odruchach.
– Największe zaskoczenie - a zarazem przykrość - sprawiła mi konsultacja psychiatryczna w szpitalu na Sobieskiego. Pani psychiatra patrzyła na mnie rozbawiona, nie wierząc w opisywane przeze mnie objawy, po czym zapytała: „A kto pani te myśli ukradł? Ufoludki?” – pisze na stronie tajemnicamojejglowy.pl. Niektóre z objawów wskazywały na chorobę Alzheimera, ale ją wykluczono. Podobnie jak stwardnienie rozsiane. Tak naprawdę jedyne, co Ilona wie na temat swojej przypadłości, to że należy ono do chorób neurodegeneracyjnych. I tyle.
Na poruszający apel licznie odpowiedzieli internauci. Ich rady nie zawsze są na odpowiednim poziomie, a niekiedy wydają się być żartem. Jedni wysyłają ją do amazońskich szamanów, drudzy twierdzą, że po pomoc należy zwrócić się do Boga, który jest "najlepszym lekarzem". To jednak pokazuje, w jak dramatycznej sytuacji znalazła się autorka wpisu, która musi próbować wszystkiego. Miejmy nadzieję, że jej apel dotrze wreszcie do osoby, która będzie w stanie naprawdę pomóc .
