
R.A.T. czyli Remote Acces Tool to niebezpieczne narzędzie, które staje się coraz bardziej popularne wśród hakerów. Dzięki temu wirusowi osoby trzecie mają dostęp do twojego komputera. Tym samym mają wgląd do maili, haseł bankowych, poufnych informacji i zdjęć. A ponadto do kamerki internetowej, na której można sobie dorobić.
Jeśli w ramach składania świątecznych życzeń krewnym z zagranicy ktoś zamierza używać kamerki internetowej, to należy zadbać o to, żeby była ona wyłączona. Na hakerskich forach można za 1 dolara wykupić dostęp do jednego z zainfekowanych komputerów. Wówczas, bez naszej świadomości możemy być obserwowani, a nasze zdjęcia trafiają na fora hakerskich trolli.
Oko kamery Aplikacje typu R.A.T. to hybrydy koni trojańskich i programów szpiegujących. Można je ściągnąć przez przypadek, np. otwierając załącznik od nieznanego nadawcy. Ofiara zupełnie nie zdaje sobie sprawy z tego, że jest obserwowana. Kto wykorzystuje tego typu oprogramowanie? Czasami szefowie, którzy mają dyskretny dostęp do komputerów swoich pracowników i tym samym sprawdzają, czy pracownik aby na pewno jest zajęty obowiązkami.
Na amerykańskiej uczelni w Pensylwanii szkoła podglądała w ten sposób uczniów w ich sypialniach. Niektóre sklepy leasingujące sprzęty w Stanach Zjednoczonych świadomie sprzedawały zainfekowane komputery swoim klientom. Co więcej, niedawno tego typu oprogramowanie zaatakowało także smartfony.
Oczywiście, ludzie są ciekawscy, a ingerowanie w cudzą prywatność jest dla wielu zajęciem pasjonującym. Względnie niegroźną formą takie wścibskości jest oglądanie programów typu reality show, dużo niebezpieczniejsze jest natomiast wykradanie danych, a przede wszystkim obserwowanie nas bez naszej wiedzy. Jednak dużo bardziej niebezpiecznie robi się, gdy w parze z ciekawością idzie możliwość zarobienia dodatkowych pieniędzy.
Zniewolone komputery Zeszłoroczne śledztwo radia BBC wykazało, że niezwykłym wzięciem na hakerskim rynku cieszą się komputery młodych kobiet. Taki sprzęt jest nazywany przez przestępców niewolnikami. Dostęp do nich jest niedrogi, a podglądanie i samo hakowanie względnie bezpieczne. Przede wszystkim obserwowana zupełnie nie ma świadomości, że ktoś stoi po drugiej stronie kamerki, chyba że ten zechce się ujawnić.
Szesnastoletni John, który trudni się działalnością tego typu, zupełnie nie rozumie dlaczego naruszenie czyjejś prywatności miałoby być wielką zbrodnią, skoro tak naprawdę może być znakomitym żartem. - Tak naprawdę nie szukam na tych kamerkach niczego specjalnego. Bawią mnie tylko reakcje ludzi, którym zdecydowałem się ujawnić. Jak to robię? Czasami otwieram przypadkowe strony internetowe, takie na których widać straszne obrazki albo ktoś krzyczy. I widzę, że oni naprawdę się boją!
W rozmowie z BBC hakerzy dodają, że nie wnikają, po co im klientom dostępy do obcych komputerów. Jeśli dana osoba płaci, to cyberprzestępcom jest wszystko jedno, do do czego użyją danych informacji.
Jak się bronić? Nie otwierać podejrzanych wiadomości, nie ściągać obcych nieznanych programów. Podobno najbezpieczniejsze są kamerki zewnętrzne, podłączane poprzez USB. Te wbudowane w komputer należy zasłaniać i pilnować, by twój komputer nie miał na ciebie oka. Bo niestety, nie wiesz do kogo to oko należy.
