Wszyscy przyznajemy, że nienawidzimy Sylwestra, ale każdy z nas uparcie szuka sobie jakiejś imprezy.
Wszyscy przyznajemy, że nienawidzimy Sylwestra, ale każdy z nas uparcie szuka sobie jakiejś imprezy. shutterstock.com

Jeśli męczą cię pytania w stylu: "Gdzie idziesz na sylwestra?", "W co się ubierzesz?", "Dużo płacicie?", "Jaki alkohol i co będzie do jedzenia?" i jedyne, co chcesz na nie odpowiedzieć, to ziew znudzenia - witaj w klubie. Większość z nas nienawidzi sylwestra i tego całego przymusu bawienia się świetnie na Najlepszej-Imprezie-Roku. Jednak co roku stresujemy się na samą myśl o 31 grudnia i sposobie jego spędzania. Po co?

REKLAMA
Jaki sylwester, taki cały rok
Mówi stara, powtarzana przez wszystkie ciotki, wróżba. Ciotki te, zazwyczaj już od początków pierwszych przymrozków, pieczołowicie obmyślają kreacje sylwestrowe, mimo iż nie mają jeszcze konkretniejszych planów. Ale przecież zawsze się coś znajdzie - no bo jak? Nie iść na Sylwestra i siedzieć w domu, podczas gdy za oknem strzelają fajerwerki, a sąsiadka w piętra niżej urządza sobie potańcówkę na czterdzieści osób? Przecież to straszny wstyd.
-Nienawidzę sylwestra i wszystkiego, co z nim związane - przyznaje Joanna -Wszyscy spinają się jakby to były urodziny królowej Elżbiety. Jaką sukienkę założysz? Gdzie idziesz? Z kim? Czemu tam? Masakra. Ale najgorsze są zdecydowanie pierwsze dni nowego roku, gdy wracasz do pracy i wszyscy opowiadają o swoich wspaniałych imprezach. Gdzie byli, co robili, jaką kieckę miała znienawidzona koleżanka i kto kogo podrywał. Nie zapominają o wszystkich superlatywach, jakie tylko istnieją w ich słowniku.
Joanna w tym roku postanawia zostać w domu.
logo
W rzeczywistości Sylwester nie wygląda jak z filmu. shutterstock.com
Przecież jest super
Podobnie jak Marek, który na imprezie sylwestrowej ostatni raz był w liceum. Nie żeby tę ostatnią wspominał jakoś szczególnie źle. Po prostu w końcu stwierdził, iż jest już na tyle dojrzały, że nie musi się oszukiwać I wieczór ten spędza w zupełnie zwyczajny sposób, a na imprezę idzie wtedy, kiedy ma na to ochotę.
-Serio, nie ma nic gorszego, niż udawanie, że cieszysz się z imprezy sylwestrowej. Przecież to przereklamowane i męczące. Trzeba iść na taką imprezę, żeby mieć się czym chwalić i nie wyjść przed szereg. Presja jest ogromna i trudno się wyłamać, ale warto - przyznaje mężczyzna.
Zdarzało mu się w ostatniej chwili wpraszać nawet na imprezę kolegi kuzyna, na której nikogo nie znał, byleby tylko nie musieć następnego dnia świecić przed znajomymi oczami, że nigdzie nie poszedł i 31 grudnia jego jedyną opcją był "Sylwester z Jedynką".
logo
A dlaczego by nie spędzić 31 grudnia w domu? shutterstock.com
Prawy do lewego, wypij kolego
Dziś sylwester. Dziś skończą się specjalne bloki reklamowe, posty znajomych na Facebooku szukające imprezy, wyrzuty sumienia, że nie masz gdzie iść, chociaż właściwie nie masz zamiaru się nigdzie wybierać. Skoro wszyscy nienawidzimy tak sylwestra, to po co w ogóle się w niego pakujemy?
Przede wszystkim - presja społeczeństwa. Tak silna z każdej strony - znajomych, mediów i tradycji, że w końcu wpraszamy się na byle jaką potańcówkę, byleby tylko gdzieś być. W przeciwnym wypadku czujemy się gorsi, wykruszeni z grupy, bo przecież "musisz uczcić koniec roku prawidłowo". Co roku wygląda to tak samo: szmirowata muzyka, wszechobecne petardy, kac, obowiązkowe podsumowanie roku i prześciganie się w pochwałach następnego dnia, kto lepiej bawił się poprzedniego wieczoru, chociaż tak właściwie większość bawi się podobnie. Czyli wcale.
Większość osób, które znam, narzeka, że nienawidzi sylwestra. Większość większości jednak uparcie szuka sobie jakiejś imprezy. Może w tym roku warto jednak spędzić go w jakiś alternatywny sposób, żeby naprawdę było fajnie, albo zostać w domu z kotem, odpocząć i sprawdzić, czy naprawdę za tym tęsknimy?
Chcesz więcej stylu? Polub nas na facebooku!