Minister Arłukowicz zapowiada, że nie ugnie się przed żądaniami lekarzy.
Minister Arłukowicz zapowiada, że nie ugnie się przed żądaniami lekarzy. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Aż 40 proc. gabinetów podstawowej opieki zdrowotnej (POZ) może zostać zamkniętych wraz z nastaniem nowego roku. To pokłosie braku konsensusu między lekarzami rodzinnymi z Porozumienia Zielonogórskiego a resortem zdrowia ws. realizacji tzw. pakietu kolejkowego, który ma wejść w życie 1 stycznia 2015 roku.

REKLAMA
Lekarze rodzinni nie chcą podpisać umów z resortem zdrowia, ponieważ żądają od niego dodatkowego miliarda złotych. Tymczasem minister Bartosz Arłukowicz wykluczył taką możliwość, a lekarzom zarzucił szantaż i stawianie na szali zdrowia pacjentów.
Przypomnijmy: reforma ministerstwa zakłada wprowadzenie tzw. pakietu kolejkowego, który ma zlikwidować kolejki w leczeniu nowotworów. Zmiany dotyczą organizacji systemu ochrony zdrowia, sposobu sprawowania opieki medycznej nad pacjentami onkologicznymi i prowadzenia list oczekujących.
Zgodnie z planami resortu, lekarze POZ mają wstępnie rozeznawać choroby i kierować pacjentów na leczenie onkologiczne. Zmiany mogą jednak spowodować, że część specjalistów zostanie tylko w prywatnych przychodniach, rezygnując z kontraktów z NFZ. Poza tym lekarze rodzinni mogą nie chcieć wysyłać ludzi na badania, jeśli nadal będą musieli płacić za nie ze swojej puli środków.
Na sugestie lekarzy, którzy mówią, że ministerstwo zamierza zmieniać służbę zdrowia nie swoim kosztem, resort odpowiada, że propozycje zakładają zwiększenie o 40 zł tzw. stawek kapitacyjnych, wypłacanych lekarzom za każdego zapisanego do nich pacjenta. To jednak nie przekonuje drugiej strony sporu.
Fiasko rozmów sprawiło, że minister Arłukowicz już zapowiedział wprowadzenie alternatywnego rozwiązania. – Oznacza to m.in., że pacjenci, którzy mają utrudniony dostęp do lekarza podstawowej opieki zdrowotnej mają się zgłaszać na izby przyjęć i szpitalne oddziały ratunkowe – tłumaczy szef resortu zdrowia.
Źródło: rp.pl