Poseł PiS Bolesław Piecha krytykuje ministra zdrowia za to, że za mało rozmawia.
Poseł PiS Bolesław Piecha krytykuje ministra zdrowia za to, że za mało rozmawia. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

– Minister Arłukowicz powinien siąść do dalszych negocjacji, on nie może ot tak ich przerwać. On ma służyć temu systemowi i Polsce, a nie pokazywać swoje zdanie. Za dużo się dąsa, za mało rozmawia i niestety czasami obraża – mówi w "Bez autoryzacji" poseł PiS i były wiceminister zdrowia Bolesław Piecha.

REKLAMA
Wczorajsze negocjacje ministra Bartosza Arłukowicza z lekarzami podstawowej opieki zdrowotnej zakończyły się fiaskiem. Jaka będzie przyszłość tzw. pakietu kolejkowego?
I co już minister nie będzie rozmawiał? Na narty wyjechał?
Pakiety kolejkowy i onkologiczny mają sens. Ale po pierwsze zostały one zrobione na gorąco, bez wsłuchania się w zdanie tych, którzy go będą realizować. A ci wiedzą najlepiej. Jasne, że chcą ugrać swoje - to jest normalna rzecz. W ministerstwie i NFZ pracuje kupa ludzi i sądzę, że taka "armia" mogła dopracować szczegóły tych pakietów.
Arłukowicz jako minister to chaos, robienie wszystkiego na gorąco na zasadzie "jakoś tam będzie", "się zobaczy". Nad takimi pakietami dyskutuje się dużo wcześniej. Wydaję mi się, że z tych pakietów wyjdzie kicha, taki "inwalida". Pewnie będzie podobnie, jak było. Kolejki jak są, tak będą, Chorzy onkologicznie jak czekali, tak będą czekać.
Po to, żeby robić badania, trzeba dorzucić trochę pieniędzy. Tych pieniędzy jest mało i są chaotycznie rozłożone. Wydaję mi się, że istnieje brak koordynacji między NFZ a Ministerstwem Zdrowia. Arłukowicz już czwarty rok się będzie miotał, chyba że go teraz w Sylwestra zdejmą.
Minister powinien siąść do dalszych negocjacji, on nie może ot tak ich przerwać. On ma służyć temu systemowi i Polsce, a nie pokazywać swoje zdanie. Za dużo się dąsa, za mało rozmawia i niestety czasami obraża.
W ostatnim wywiadzie dla tygodnika "wSieci" prezes Jarosław Kaczyński nie wykluczył przywrócenia do łask Adama Hofmana, znanego z tzw. afery madryckiej. Do powrotu posła-podróżnika do PiS mogłoby dojść po przyszłorocznych wyborach parlamentarnych.
Sądzę, że trzeba wyjaśnić wszystkie sprawy. W polityce nigdy nie mówi się nigdy, ale trochę plamek na garniturze Hofmana plamek na pewno pozostanie.
Co PiS stracił na odejściu Hofmana?
Był dynamicznym rzecznikiem, miał raczej dość cięty język; był utalentowany. Trudno jednak powiedzieć, ile PiS stracił. Na pewno nieźle poruszał się w mediach, tłumaczył sytuacje polityczne, miał duży dowcip. Ale sporo namieszał. Wskazywałbym na remis.
Premier Kaczyński mówił też, że wybory sfałszowano w 10 proc. komisji. Na ile ta narracja o sfałszowanych wyborach będzie dominowała w retoryce PiS w 2015 roku?
Nie jestem futurologiem, ale przyznać trzeba, że sama procedura chyba najważniejszej czynności w demokracji, jaką są wybory, pozostawia ogromny niesmak. Sądzę, że państwo w Unii Europejskiej od takiego niesmaku powinno być wolne. Nic nie tłumaczy Państwowej Komisji Wyborczej. Nie sądzę, żeby sondaże aż tak bardzo odbiegały od wyników, które ogłoszono.
Rząd zapowiedział na wczoraj ewakuację naszych rodaków z ogarniętego wojną Donbasu? Obietnicy nie spełnił...
Rząd zapowiedział i nie zrealizował. Wiem, że chodzi o 200 ludzi i nie wydaje mi się, żeby było to związane z jakimiś kolosalnymi przygotowaniami. Polityka teraz taka jest, że "jakoś będzie", coś się rzuci na wiatr, może ktoś to łyknie.
Jak Pan odniesie się do ewentualności złożenia pozwu przeciw premier Ewie Kopacz za sugestię o podpisaniu przez Kaczyńskiego tzw. lojalki?
To jest normalne świństwo pani premier, ona to później pokrętnie tłumaczyła. Wrzucenie do garnka różnego rodzaju insynuacji jest niesmaczne, premierowi państwa takie zachowanie nie przystoi. Normalna złośliwa amatorka. Jeśli pozew się pojawi, nie będę zdziwiony.