
Gdy okazało się, że Ryszard Kalisz zagłosował za przyznaniem muzeum Jana Pawła II państwowego wsparcia w wysokości 16 mln zł, wielu sympatyków niezrzeszonego posła było zafrasowanych. Kalisz zapewnia jednak, że wciąż jest „człowiekiem lewicy”.
REKLAMA
W opublikowanym na łamach portalu Onet.pl tekście Kalisz przyznał, że wskazany w zgłoszonej przez PO poprawce budżetowej cel dofinansowania budzi powszechne wątpliwości. Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego zostało bowiem ulokowane w nieukończonym Centrum Opatrzności Bożej, w którym mieści się także Świątynia Opatrzności Bożej. Istnieje zatem ryzyko, że 16 mln zł zostanie przeznaczone na wykańczanie świątyni, a nie muzeum.
– Jeżeli będzie tak, że te pieniądze będą przeznaczone na Świątynię Opatrzności Bożej, to będzie to albo wprowadzenie Sejmu w błąd przez dwoje posłów Platformy, albo złamanie ustawy budżetowej, która będzie skutkowała odpowiedzialnością konstytucyjną ministra – zauważył Kalisz.
Następnie niezrzeszony poseł podkreślił, że w dalszym ciągu opowiada się za zakazem finansowania budynków kościelnych z budżetu państwa, neutralnością światopoglądową i „jasnym oddzielaniem funkcji państwowych i kościelnych”.
Dlaczego więc Kalisz poparł pomysł przekazania muzeum państwowego wsparcia? – W swoim głosowaniu byłem przeciwko „puszczaniu oka”. Chciałem zwrócić uwagę na kryzys funkcjonowania instytucji państwowych, Trybunału Konstytucyjnego i Sejmu. Nie wszyscy to zrozumieli. Tak to bywa – napisał poseł.
Kalisz przypomniał przy tym, że to on reprezentował grupę posłów, która zaskarżyła do Trybunału Konstytucyjnego ustawy przyznające trzem kolejnym uczelniom katolickim państwowe wsparcie finansowe. – I co się stało? Trybunał uznał, iż rozszerzenie państwowego finansowania jest zgodne z Konstytucją RP – zaznaczył poseł.
Nie wiadomo, czy wyjaśnienia Kalisza przekonają jego byłych kolegów z SLD. Wydaje się to wątpliwe, tym bardziej, że Sojusz bardzo głośno sprzeciwiał się przekazaniu muzeum 16 mln zł.
źródło: Onet.pl
