Rozmowa Krzysztofa Kwiatkowskiego i Jana Kulczyka nie wniosła niczego do śledztwa w sprawie afery taśmowej.
Rozmowa Krzysztofa Kwiatkowskiego i Jana Kulczyka nie wniosła niczego do śledztwa w sprawie afery taśmowej. Fot. Tomasz Szambelan / Agencja Gazeta

Jednym z wątków afery podsłuchowej było spotkanie Jana Kulczyka z prezesem NIK Krzysztofem Kwiatkowskim. Polityk przekazał notatkę ze spotkania do ABW, ta wysłała je prokuraturze prowadzącej śledztwo. – Zawiera opis przebiegu rozmowy, w trakcie której nie padły informacje o żadnym konkretnym przestępstwie – informuje nas prokuratura.

REKLAMA

Rozmowa Jana Kulczyka z Krzysztofem Kwiatkowskim, prezesem Najwyższej Izby Kontroli nie przyniosła żadnych przydatnych informacji. W czerwcu wiele emocji wzbudziła informacja, że najprawdopodobniej nagrano także spotkanie tych dwóch panów. Kwiatkowski szybko wydał oświadczenie, że Kulczyk poinformował go “o różnych nieprawidłowościach”, a w dniu wybuchu afery (17 czerwca) notatkę przekazał do ABW.

W trakcie rozmowy okazało się jednak, że sprawy, o których wspomina Jan Kulczyk, mają w części charakter domniemań i subiektywnych obaw. Mimo to Prezes Izby poinformował przedsiębiorcę, że może on, w celu pełnego wyjaśnienia sprawy, spróbować zainteresować swoimi problemami inne, właściwe ze względu na przedmiot sprawy, organy państwa. Czytaj więcej

Oświadczenie NIK

Rzecznik Agencji ppłk. Maciej Karczyński potwierdza, że takie pismo wpłynęło, a 26 czerwca (9 dni po jej wysłaniu) zostało przekazane prokuraturze. W Prokuraturze Okręgowej Warszawa-Praga potwierdzono, że takie pismo znajduje się w aktach dotyczących afery taśmowej.

Pismo to znajduje się w Kancelarii Tajnej wobec czego nie można ujawnić jego szczegółów. W ocenie referenta sprawy pismo nie ma bezpośredniego związku z przedmiotem postępowania.

Renata Mazur

Jak informuje prokurator Mazur w ocenie prokuratorów nie ma w tym dokumencie konkretów, które mogłyby posłużyć jako podstawa do wszczęcia śledztwa. Wygląda więc na to, że z dużej chmury mały deszcz, a najbardziej emocjonującym wątkiem całej sprawy był fakt samego spotkania. Bo z treści najprawdopodobniej nic nie wynika.