
Osoby, które nie dorastały w domu dziecka, przeważnie niewiele wiedzą o realiach panujących w tego typu placówkach, a swoje mgliste wyobrażenia opierają na dość upiornych stereotypach. Dlatego możliwość porozmawiania z byłym podopiecznym domu dziecka cieszyła się na Wykopie niemałym zainteresowaniem.
Na pytania internautów odpowiadał na Wykopie 21-latek, który przez rok – mając 8-9 lat – mieszkał w jednym z katowickich domów dziecka. Chłopak, który skończył technikum informatyczne i pracuje jako informatyk, trafił do domu dziecka, gdy rozpadło się małżeństwo jego rodziców.
Dzieckiem miał się opiekować ojciec, ale odejście żony i walka o syna doprowadziła go do załamania psychicznego. Z tego względu ojciec stracił tymczasowo prawa rodzicielskie i trafił na terapię. Chłopca, który do dziś ma żal do matki i nie utrzymuje z nią kontaktów, wysłano zaś do domu dziecka, gdzie – jak sam przyznał – warunki bytowe były dobre.
Ponadto w ośrodku nie było tzw. fali (tylko jeden chłopak gnębił inne dzieci), a podopieczni otrzymywali kieszonkowe (młodsi dostawali 50 zł miesięcznie, starsi – 100 zł). Niemniej 21-latek nie wspomina pobytu w domu dziecka najlepiej, przede wszystkim ze względu na brak rodzinnej bliskości.
Podopieczni domu dziecka uczęszczali do zwykłych szkół. Czasami do ośrodka przychodzili ludzie zainteresowani adopcją, ale chłopak nie przypomina sobie, by któreś ze znanych mu dzieci znalazło nowych rodziców.
Obecnie 21-latek pracuje jako Senior Infrastructure Support Analyst, zarabia 5 tys. zł brutto, myśli o zaocznych studiach inżynierskich i wraz z narzeczoną spodziewa się potomka. źródło: Wykop.pl