Na pytania internautów odpowiadał były podopieczny domu dziecka
Na pytania internautów odpowiadał były podopieczny domu dziecka Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta

Osoby, które nie dorastały w domu dziecka, przeważnie niewiele wiedzą o realiach panujących w tego typu placówkach, a swoje mgliste wyobrażenia opierają na dość upiornych stereotypach. Dlatego możliwość porozmawiania z byłym podopiecznym domu dziecka cieszyła się na Wykopie niemałym zainteresowaniem.

REKLAMA
Na pytania internautów odpowiadał na Wykopie 21-latek, który przez rok – mając 8-9 lat – mieszkał w jednym z katowickich domów dziecka. Chłopak, który skończył technikum informatyczne i pracuje jako informatyk, trafił do domu dziecka, gdy rozpadło się małżeństwo jego rodziców.
Dzieckiem miał się opiekować ojciec, ale odejście żony i walka o syna doprowadziła go do załamania psychicznego. Z tego względu ojciec stracił tymczasowo prawa rodzicielskie i trafił na terapię. Chłopca, który do dziś ma żal do matki i nie utrzymuje z nią kontaktów, wysłano zaś do domu dziecka, gdzie – jak sam przyznał – warunki bytowe były dobre.

Stan ośrodka był bardzo dobry, nowe piętrowe łóżka i pościel. Mieliśmy TV w pokoju.Było nas 4, pokój tak na oko 4x6 metra.(…).

Jedzenie było dobre, nawet bardzo dobre. Moje ulubione to rosół i kluski z kotletem schabowym. Wszystko bardzo dobrze doprawione, jak jedzenie kupione w restauracji.

Były dwa komputery, na wiosnę dostaliśmy Playstation. Można było do oporu, gdy się odrobiło lekcje, siedziałeś przed kompem aż do gaszenia świateł. Jak się pojawiło Playstation, to głównie na nim graliśmy.
Czytaj więcej

Ponadto w ośrodku nie było tzw. fali (tylko jeden chłopak gnębił inne dzieci), a podopieczni otrzymywali kieszonkowe (młodsi dostawali 50 zł miesięcznie, starsi – 100 zł). Niemniej 21-latek nie wspomina pobytu w domu dziecka najlepiej, przede wszystkim ze względu na brak rodzinnej bliskości.

Opieka była średnia, zawsze ktoś miał na nas oko. Z tego, co pamiętam, był jeden opiekun, reszta to opiekunki. Trzeba było odrabiać lekcje po obiedzie, inaczej zapomnij o wyjściu na dwór. Była to typowa opieka, jak na wycieczkach klasowych, może trochę więcej uwagi na nas zwracano. Dało się wyczuć sztuczną atmosferę, taki dystans do dzieci. Czytaj więcej

Podopieczni domu dziecka uczęszczali do zwykłych szkół. Czasami do ośrodka przychodzili ludzie zainteresowani adopcją, ale chłopak nie przypomina sobie, by któreś ze znanych mu dzieci znalazło nowych rodziców.
Obecnie 21-latek pracuje jako Senior Infrastructure Support Analyst, zarabia 5 tys. zł brutto, myśli o zaocznych studiach inżynierskich i wraz z narzeczoną spodziewa się potomka.
źródło: Wykop.pl