
Jest propozycja, by zróżnicować płacę kilkuset tysięcy osób pracujących w ZUS, w urzędach skarbowych, w policji, w Państwowej Inspekcji Pracy lub zatrudnionych jako cywile w wojsku.
REKLAMA
Na pierwszy ogień miałby pójść ZUS. Wyższe pensje mieliby pracownicy filii w dużych miastach, niższe pracownicy mniejszych placówek - relacjonuje "Gazeta Wyborcza". Z propozycją wystąpił Jeremi Mordasewicz z Konfederacji "Lewiatan", który zasiada też w radzie nadzorczej ZUS. Jego zdaniem takie podejście przyciągnęłoby do urzędów najlepszych specjalistów, którzy potem zarządzaliby lepiej większymi pieniędzmi.
Mordasewicz przedstawił propozycję związkowcom z ZUS. Ci powiedzieli nie, argumentując, że koszty życia są w dużych miastach i na prowincji w gruncie rzeczy podobne.
Kazimierz Sedlak, dyrektor firmy doradczej Sedlak & Sedlak też wypowiedział się na temat pomysłu Jeremiego Mordasewicza w "Gazecie Wyborczej". Jego zdaniem w instytucjach publicznych nikt niestety nie patrzy jeszcze na to, czy zatrudnienie pracownika przynosi korzyść. Płaca urzędnika powinna być regulowana tym, jak efektywnie pracuje.
Źródło: wyborcza.pl