80 proc. wizyt w ukrytym internecie dotyczy treści pedofilskich. Nowe badanie kwestionuje sens anonimowości w sieci

80 proc. wizyt w Dark Web dotyczy treści pedofilskich.
80 proc. wizyt w Dark Web dotyczy treści pedofilskich. Fot.shutterstock.com
Dark Web zapewnia użytkownikom wysoki poziom anonimowości. Naukowcy z brytyjskiego Portsmouth sprawdzali przez pół roku czego dokładnie szukają jej użytkownicy. Ustalili, że 80 proc. aktywności jest związana z pedofilią.


– Przed przeprowadzeniem tego badania, byłem przekonany, że Dark Web jest czymś dobrym – mówi Gareth Owen, jeden z naukowców z University of Portsmouth, który badał ruch w ukrytej sieci.

Najwięcej stron w Dark Web poświęcona jest m.in. sprzedaży narkotyków lub bitcoinowemu hazardowi, ale ich zdaniem ruch użytkowników odbywa się gdzie indziej. Według badań z Portsmouth cztery na pięć wizyt związanych jest z odwiedzaniem stron pedofilskich. – Tam łamane są prawa dzieci. Dark Web stworzył miejsce, gdzie pedofile mogą działać bezkarnie – mówi w "Wired" Gareth Owen.

Twórcy Tor Project (jednego z popularniejszych protokołów ukrytego internetu) w tekście w "Wired" podali jednak kilka argumentów związanych ze szczegółami technicznymi, które badania naukowców mogły uczynić nie do końca wiarygodnymi. Wskazują m.in. że na strony związane z dziecięcą pornografią wchodzą też funkcjonariusze organów ścigania.

Ludzie z Tor Project wymieniają też korzyści, które płyną z tak dużej anonimowości w sieci. Dzięki temu na przykład ludzie aktywnie walczący o prawa człowieka mogą kontaktować się ze sobą w bezpieczniejszy sposób.

Źródło: "Wired"
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
WYBORY
0 0Pewne zwycięstwo PiS. Utrzymuje rząd z jeszcze większym poparciem
WYWIAD 0 0Okrzyknięto ją feministką, choć... sama nie rozumie dlaczego. Natchniona rozmowa z Mery Spolsky
Burgenland Tourismus 0 0Takiej Austrii na pewno nie znacie. Jesienny wypad do Burgenlandu zmieni wasze myślenie o tym kraju
0 0W Białymstoku tej zimy WOŚP nie zagra. No, chyba że stanie się cud