Kościół św. Jana w Gdańsku ma hipotekę zabezpieczoną przez komornika, który dla skarbówki próbuje odzyskać pieniądze od archidiecezji gdańskiej.
Kościół św. Jana w Gdańsku ma hipotekę zabezpieczoną przez komornika, który dla skarbówki próbuje odzyskać pieniądze od archidiecezji gdańskiej. Fot. Kamil Gozdan / Agencja Gazeta

Przez lata abp. Sławoj Leszek Głódź uchodził za najbardziej wytrawnego biznesmena w polskim Kościele, ale kiedy przejął władzę w zadłużonej po uszy archidiecezji gdańskiej, jego dobra passa musiała się skończyć. Jak informuje "Gazeta Wyborcza", nawet zdolności abp. Głódzia nie pozwoliły uchronić przed komornikiem słynnego gdańskiego kościoła św. Jana i szeregu innych nieruchomości.

REKLAMA
Problemy finansowe gdańskiego Kościoła to nadal efekty tzw. afery Stella Maris, której elementem było bezpodstawne wzbogacenie się archidiecezjalnego wydawnictwa na nienależnym mu zwrocie podatku. Dzisiaj Skarb Państwa próbuje odzyskać te pieniądze przez działania komornicze. W Trójmieście spekulowano o tym od dłuższego czasu, ale dopiero teraz skalę problemów archidiecezji gdańskiej ujawnia "Gazeta Wyborcza".
Z dokumentacji sądowej, do której dotarł dziennik wynika, że komornik zajął hipoteki na znacznej części należących do Kościoła nieruchomości. Największe kontrowersje budzi fakt, iż dotyczy to nawet jednego z najstarszych gdańskich zabytków, czyli kościoła św. Jana.
Jeszcze na początku lat 90-tych popadał on w ruinę, ale na ratunek przyszli wówczas dzierżawcy z należącego do samorządu Nadbałtyckiego Centrum Kultury. Od prawie 20 lat NCK stale inwestowało w renowację kościoła ogromne środki, bo szefostwo tej instytucji było przekonane, że nic nie zagraża użytkowaniu tego miejsca do co najmniej 2045 roku.
Archidiecezja gdańska nie poinformowała bowiem partnerów, iż komornik zabezpieczył hipotekę kościoła. Podobno ludzie abp. Sławoja Leszka Głódzia niedawno negocjowali tylko z NCK wydzielenie z księgi wieczystej małej działki w pobliżu św. Jana. Co ciekawe, jeżeli doszłoby do licytacji świątyni i NCK musiałoby opuścić to miejsce, gdańska kuria wpadłaby w jeszcze większe długi, bo zgodnie z zawartą z tą instytucją umową musiałaby oddać jej zainwestowane w renowację 30 mln zł.
O ok. 7 mln zł walczy tymczasem dzisiaj gdańska skarbówka, która zabezpieczyła hipoteki szeregu innych archidiecezjalnych nieruchomości. W tym lokalni mieszkalnych w pobliżu centrum Gdańska, których lokatorzy dotąd płacili czynsz Caritas, a po ewentualnej zmianie właściciela mogą zostać narażeni na znaczący wzrost opłat.
Także w tym świetle zaskakująca jest więc reakcja gdańskiego Kościoła. - Proszę się zająć swoimi sprawami - usłyszeli dziennikarze od metropolity gdańskiego abp. Sławoja Leszka Głódzia. W podobnym tonie komentarza odmówił także dyrektor ekonomiczny kurii ks. Piotr Tworek. Nieoficjalnie obecne władze archidiecezji wolą przypominać, że afera wokół wydawnictwa Stella Maris wybuchła, gdy metropolitą gdańskim był abp Tadeusz Gocłowski i to do niego należy kierować wszystkie trudne pytania.
Źródło: Wyborcza.pl