
Dziennikarz i komentator Tvn24 Jacek Pałasiński stracił w Brukseli telefon. O całej sprawie dawno by zapomniał, gdyby nie fakt, że zdjęcia, które za pomocą aparatu wykonuje znalazca– lub złodziej – telefonu, wciąż trafiają do laptopa dziennikarza. Dzięki temu Pałasiński trafił na czołówki belgijskich gazet.
REKLAMA
Jedna z gazet zrobiła z tego tematu duży materiał, który opatrzyła tytułem „Polski dziennikarz ośmiesza belgijską policję”. Zamieściła w nim wiele fotografii Pałasińskiego i zdjęcia dokumentów, które ten złożył na policji.
– Ja do belgijskiej policji nic nie mam – mówił nieco rozbawiony dziennikarz w programie Jarosława Kuźniara. Dodał, że polska policja pracuje chyba nieco sprawniej niż belgijska, bo mimo upływu miesiąca policji w Brukseli, dysponującej danymi złodzieja – czy też znalazcy – nie udało się odebrać mu telefonu.
Nowy właściciel telefonu odezwał się do polskiego dziennikarza po tym, jak w prasie ukazały się materiały na temat zajścia. Tłumaczył, że telefon znalazł na ulicy bez karty sim. Co ciekawe, numer do Pałasińskiego mógł uzyskać tylko z owej karty... Napisał też e-mail, w którym wyjaśniał, że telefon tylko „przechowuje” oraz nie może go oddać, ponieważ nie przebywa obecne w Brukseli. Jednocześnie publikował jednak zdjęcia ze swojego domu...w Brukseli.
– To tylko telefon, do rzeczy nie należy się przywiązywać. Jeśli jemu ten telefon się przydaje... Tyle tylko, że tam jest ostatnich 25 lat mojego życia – mówił Jacek Pałasiński.
Źródło:
tvn24.pl
tvn24.pl