Francuski burmistrz miał odmówić romskiemu dziecku pochówku. Twierdzi jednak, że źle zrozumiano jego słowa.
Francuski burmistrz miał odmówić romskiemu dziecku pochówku. Twierdzi jednak, że źle zrozumiano jego słowa. Fot. Maciej Świerczyński / Agencja Gazeta

Czyżby kryterium pochodzenia miało znaczenie dla burmistrza podparyskiej gminy Champlan, który odmówił zmarłej 25 grudnia dwumiesięcznej romskiej dziewczynce pochówku na miejscowym cmentarzu? A może zadecydował fakt nie płacenia przez jej rodzinę podatków?

REKLAMA
Z informacji francuskiego dziennika "LeParisien" wynika, że burmistrz nie wyraził zgody na pogrzeb, bo - jak tłumaczył na łamach gazety - na cmentarzu w Champlan nie zbyt wielu wolnych miejsc na pochówek i z tego powodu trzeba nimi rozsądnie zarządzać. Burmistrz miał stwierdzić, że w pierwszym rzędzie miejsce na poświęconej ziemi mają zagwarantowane ci, którzy płacą lokalne podatki.
Takie tłumaczenie przykleiło mu łatkę ksenofoba i rasisty, a wobec jego wypowiedzi stanowczo zaprotestowała miejscowa społeczność romska. Poparli ją także obrońcy praw człowieka.
Jednak burmistrz nie przyznaje się do słów, jakie miał rzekomo wypowiedzieć w rozmowie z "LeParisien". Tłumaczy, że nigdy nie był przeciwny żadnemu pochówkowi romskiego dziecka, a jego słowa wyrwano z kontekstu; przeszkodzić w ich zrozumieniu miał też - według burmistrza - słaby sygnał telefoniczny w czasie rozmowy z dziennikarzem "LeParisien".
Niezależnie od rzeczywistych intencji przyznającego się do prawicowych sympatii burmistrza, Francja nie od dziś ma poważny problem z ludnością romską. Na jej terytorium, w większości w nielegalnych obozowiskach, mieszka ok. 20 tys. Romów.
Ostatecznie zmarła dziewczyna zostanie pochowana w poniedziałek na cmentarzu w sąsiedniej gminie Wissous.
Źródło: rp.pl