
Udało się rozwiązać konflikt lekarzy z Ministerstwem Zdrowia, ale sytuacja nadal jest napięta. – Na nasze studia nie idzie się po to, by otworzyć biznes, tylko by pomagać ludziom. To misja – mówi w "Bez autoryzacji" prof. Alicja Chybicka, senator PO i kierownik Katedry i Kliniki Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej Akademii Medycznej we Wrocławiu.
REKLAMA
Cała sytuacja w służbie zdrowia, którą obserwowaliśmy od ostatnich dni grudnia do wczorajszego poranka, kiedy zakończyły się negocjacje, to sukces Bartosza Arłukowicza czy nie?
Przede wszystkim to sukces pacjenta, bo dla nich tragedią było zamknięcie gabinetów. Dla mnie, starego lekarza, który od 40 lat pomaga dzieciom chorym na nowotwory to nie do pomyślenia. Nigdy nie zamknęłabym drzwi przed pacjentem, niezależnie od tego, czy otrzymałabym środki czy nie.
Nie wiem, czy tutaj można mówić o sukcesie czy nie, bo to się nie powinno wydarzyć. Ale sukcesem jest pakiet onkologiczny i kolejkowy, bo one były niezbędne. Jeśli nie będzie się niczego zmieniać, to nie będzie lepiej, a gorzej już nie może być. Na 150 tys. chorych 30 proc. mogłoby przeżyć, gdyby żyli w innym kraju UE. Mają pecha, bo trafiają w złe miejsce, odbijają się, a przez to generują kolejki.
Przecież chory nie wie gdzie ma nowotwór, po prostu coś go boli. Plan onkologiczny Bartosza Arłukowicza zakłada, że lekarz rodzinny założy zieloną kartę, wyśle takiego pacjenta do onkologa, a ten dzięki większemu doświadczeniu poradzi sobie dużo łatwiej. To pomoże skrócić kolejki.
Lekarze narzekają na niedoróbki.
Nowy plan musi mieć niedoróbki, zanim to zacznie działać idealnie. Ale są i niesłuszne zarzuty. Bo jeśli ktoś leczy się u dermatologa albo okulisty na choroby przewlekłe nie musi chodzić do lekarza rodzinnego po skierowania za każdym razem, gdy chce iść po receptę do swojego specjalisty. On może iść do niego wprost.
Po skierowania muszą przychodzić tylko nowi pacjenci, bo wiele schorzeń w dermatologii czy okulistyce można łatwo wyleczyć i nie ma sensu, by tacy pacjenci szli do specjalisty. Wystarczy przepisać krople do oczu czy maść. I to też skróci kolejki. Ja wierzę w ten plan.
Jak pani ocenia lekarzy, którzy zamknęli gabinety?
Zawsze stoję po stronie pacjenta i uważam, że na nasze studia nie idzie się po to, by otworzyć biznes, tylko by pomagać ludziom. To misja. Może jestem starą konserwą, ale uważam, że powinniśmy mieć w sercu, w głowie, chęć pomocy każdemu, niezależnie co się dzieje. Jeśli ktoś ma wypadek na ulicy to też pomagamy, a nie przechodzimy obok. Dla mnie coś takiego jest niedopuszczalne.
Oczywiście, że na drugim miejscu jest zespół, którym się kieruje. Ja też chciałabym, żeby mój zespół z Kliniki nie musiał pracować na 10 etatach, ale w pierwszej kolejności od tego zespołu oczekuję pomocy pacjentowi.
Czy źródłem kłopotów nie jest Donald Tusk, który dał Bartoszowi Arłukowiczowi mało czasu na dopracowanie zmian? Część zarzutów była zasadna.
Absolutnie nie, taki program był niezbędny od wielu lat, nie od rządów premiera Tuska. To on wreszczcie spowodował, że coś się zmieniło, bo system był kulawy od lat. Proponowano program pilotażowy, ale to pomysł z piekła rodem. Nie mamy w Polsce rejonizacji i do tego województwa, gdzie byłby pilotaż zjeżdżaliby ludzie z całego kraju.
W mojej klinice też są dzieci z Gdańska, Białegostoku i innych regionów. Przez to ten pilotaż nie miałby sensu i wszystko spaliłoby na panewce. Poza tym reforma nie obejmuje tylko lekarzy pierwszego kontaktu, bo to ważna, ale tylko pierwsza linia. Mam nadzieję, że będziemy rozpoznawać nowotwory w I i II stadium, które dzisiaj lekarze znają głównie z podręczników, bo na co dzień widzą III i IV stadium.
Przypominam, że kłopoty z otwarciem gabinetów lekarskich w nowym roku nie zdarzyły się pierwszy raz, niestety mieliśmy już wiele takich sytuacji. Zawsze chodzi o pieniądze. Konsultacje były prowadzone, zmiany, które zaproponowaliśmy do onkologii dziecięcej zostały naniesione. Ale w tym systemie pewnie znajdzie się wiele rzeczy do poprawienia, które ujawnią się dopiero po jego wdrożeniu.
Kiedy okaże się, czy pomysł Arłukowicza zadziałał?
Bardzo wstępną ocenę będzie można postawić pod koniec stycznia. Ale ona będzie nie do końca rzetelna, bo trzeba będzie przebadać tych pacjentów, którzy odbili się od drzwi przez pierwszy tydzień stycznia. Kiedy ta ocena już będzie wprowadzenie poprawek nie powinno być żadnym problemem.
