
– Przyszłam na kilkanaście miesięcy, nie jestem premierem od początku kadencji. To nie znaczy, że nie ma we mnie ambicji. (...) Chcę sprawę górnictwa załatwić od początku do końca. Niezależnie od tego, jaką polityczną cenę zapłacę – mówi premier Ewa Kopacz w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej".
REKLAMA
Plan naprawy polskiego górnictwa i znajdującej się w złej sytuacji finansowej Kompanii Węglowej ma uwzględniać dwie rzeczy. – Pierwszą jest szacunek dla ciężkiej pracy górników i ich miejsca zatrudnienia. Mogę nazwać to planem ochrony miejsc pracy w górnictwie. Ale z drugiej strony muszę racjonalnie ocenić, jak uzdrowić górnictwo – mówi premier w wywiadzie. Jeżeli Kompania Węglowa upadnie, to w 14 kopalniach pracę straci 49 tysięcy ludzi.
Reforma górnictwa może oznaczać odebranie górnikom niektórych ich przywilejów, dodatkowych pensji w roku, czy emerytury po 25 latach pracy. Premier Ewa Kopacz mówi w "Wyborczej", że zakłada, że związkowcy dostrzegą dobre strony jej programu. Choć spodziewa się też, że pojawią się żądania, by państwo znów dołożyło do kopalń.
– Tak, państwo dołoży, tylko w sposób racjonalny, a nie po to, by górnictwo za jakiś czas znów stanęło na krawędzi – mówi. – Jeśli państwo ma inwestować pieniądze, to trzeba to robić tak, by zabezpieczyć samych górników, mieć tańszy węgiel, a w rezultacie - tańszą energię.
Ewa Kopacz planuje połączenie przemysłu energetycznego z górniczym.
Przy ochronie miejsc pracy, wprowadzeniu nowych technologii i wsparciu kapitałowym przez sektor energetyczny te dziewięć kopalń stanie się bardzo atrakcyjne na rynku, z chwilą kiedy osiągną wysoki stopień rentowności. Czytaj więcej
Reforma ma się odbyć do czasu kolejnych wyborów parlamentarnych.
Źródło: wyborcza.pl
