Konflikt na Ukrainie trwa już ponad rok.
Konflikt na Ukrainie trwa już ponad rok. Fot. Shutterstock.com

120 osób polskiego pochodzenia, które podjęły decyzję o ewakuacji z ogarniętego wojną Donbasu, wyjechały w sobotę autobusami do Charkowa.

REKLAMA
Niebawem mają dołączyć do nich kolejne osoby. Te jednak muszą wydostać się z obszaru ogarniętego walkami na własną rękę. Kolejnym etapem ewakuacji ma być transport do Polski, niewykluczone, że samolotowy.
Cała operacja, przygotowana przez resorty spraw zagranicznych i wewnętrznych, jest utrzymywana w tajemnicy. – Prowadzimy intensywne działania na miejscu. Ze względów bezpieczeństwa do zakończenia pierwszej fazy nie będziemy udzielać żadnych informacji – tłumaczył rzecznik MSZ Marcin Wojciechowski. Jak dodał, na niedzielę zaplanowana jest konferencja prasowa w siedzibie resortu, podczas której nawiązany zostanie kontakt z ewakuowanymi i służbami, które im pomagają.
Dla wielu osób, które były zmuszone opuścić swoje domy na Ukrainie, wyjazd do Polski wiąże się z osobistą tragedią - tam, na miejscu walk, zostawiają swoje domy, a nawet rodziny. Mogą ze sobą zabrać bagaż ważący zaledwie 30 kg.
Jak podało MSZ, zanim Donbas stał się rejonem walk między wojskiem ukraińskim a prorosyjskimi separatystami, mieszkało w nim ok. 4 tys. osób pochodzenia polskiego. Obecnie na zagrożonym terenie pozostało zaledwie 400 z nich. Ci, którzy nie zdecydowali się na wyjazd do Polski, będą wspierani przez MSZ m.in. finansowo.
Źródło: TVN24