Mały biust i wielka pupa, czyli Iggy Azalea wprowadza nowy kanon kobiecego piękna.
Mały biust i wielka pupa, czyli Iggy Azalea wprowadza nowy kanon kobiecego piękna. instagram / Iggy Azalea

Już nie szczupłe dziewczęta o figurze modelek ani też te o biustach proporcjonalnie dużych do ich solidnych pośladków. Iggy Azalea udowodniła nam, że nowym i najbardziej pożądanym typem figury jest połączenie: mały biust i duża pupa.

REKLAMA

Kate Moss zmiksowana z Kim Kardashian Australijska raperka przeżywa ostatnio szczyt popularności. Jej płyta "The New Classic", na której znalazły się największe hity roku, takie jak: "Fancy", "Work" czy "Black Widow", pokryła się złotem, a ona sama z niszy wkroczyła na salony. Nagrała nawet numer z Jennifer Lopez, w którym rapuje o swojej pupie. I o jej figurze właśnie, równie często co o muzyce, rozpisują się media. Bo dwudziestopięciolatka nie należy do rzeszy dziewcząt o rozmiarze 0, ale też nie wpisuje się w kult kobiecego ciała o wielkim biuście i obfitych pośladkach. Złośliwy nazywają ją połączeniem Kate Moss z Kim Kardashian, a ona sama - chociaż wie, że jest nieproporcjonalna - z budowy swej uczyniła atut. I tak, mamy blond seksbombę o małym biuście i wielkiej pupie.

Iggy Azalea w teledysku do utworu "Work" tańczy w prześwitującym body i szortach.
Iggy Azalea w teledysku do utworu "Work" tańczy w prześwitującym body i szortach. screen z YouTube

Strony internetowe rozpisują się o jej "niesamowitej figurze" w kontekście wyjścia po bułki do sklepu i nazywają ją "najgorętszą kobietą na świecie". Magazyny osądzają: "To jest właśnie ten typ figury, której pragną wszyscy mężczyźni". Jej teledyski mają nawet po kilkaset milionów wyświetleń, a pod nimi kłębią się komentarze pełne zachwytu nad jej ciałem. Zaskakujące, patrząc na to, co dotychczas mówiły nam o kanonach kobiecego piękna media. Bo jakiekolwiek by nie były to typy, zawsze cechowała je proporcjonalność. Jak wąskie biodra, to i mały biust. Jak duży biust, to szerokie biodra. A tymczasem okazuje się, że wcale nie trzeba być klasycznie piękną, aby zostać okrzykniętą atrakcyjną.

Piosenkarka na koncertach nie wstydzi się zakładać kostiumów, które spłaszczają jej piersi i podkreślają obfite pośladki.
Piosenkarka na koncertach nie wstydzi się zakładać kostiumów, które spłaszczają jej piersi i podkreślają obfite pośladki. facebook.com/iggyazalea

Renesansowa piękność Iggy mierzy 178 centymetrów wzrostu i waży prawie 70 kilogramów. Przy wymiarach 84-66-96,5 oraz rozmiarze biustonosza 32B wygląda niczym z obrazów Tycjana. A ten pokazywał kobiety o delikatnym biuście, mające zarysowany - i to bynajmniej nie mięśniami - brzuch, duże pośladki, mocne biodra i łydki. Figura Azalea'y to typowa "gruszka". I, wbrew pozorom, jest to jeden z najczęstszych typów kobiecego ciała, ale też jednocześnie taki, którego właścicielki bardzo się wstydzą. Bo tu trzeba dodać, tam odjąć, trochę się pogłowić i napocić, aby utrzymać równowagę między dolną, a górną częścią ciała. Iggy tego nie robi. Łamie wszystkie zasady i wbrew płaczom stylistów, nosi bardzo obcisłe topy, jasne, zwężane spodnie i przylegające do ciała sukienki. Push-upy wyrzuca i zastępuje je soft bra, a pupę podkreśla, zamiast ją tuszować. W „Fancy” nosi białe, futrzane szorty, w „Problem” obcisłe spodnie, w „Black Widow” biały kombinezon, a w „Work” obcisłe, półprzezroczyste body, które spłaszcza jej biust. Same modowe grzeszki.

Figura Iggy to typowa gruszka.
Figura Iggy to typowa gruszka. Iggy Azalea fanpage

I to sprawiło, że ma równie wielu fanów, co przeciwników. Jedni, głównie mężczyźni, rozpływają się w zachwytach nad jej ciałem. Kobiety zdziwione pytają: "Ale jak to?", na co panowie: "Ta pupa, naturalny instynkt, w końcu lansowana jakaś normalna figura!". Powstają fanpage poświęcone jej pośladkom, a także te, które nazywają raperkę "Piggy". Część spekuluje, czy aby na pewno jej kształty są naturalne i sugerują, że Azalea wstawiła sobie implanty. Czemu ona, oczywiście, zaprzecza: "Słyszałam, że to nie jest prawdziwy tyłek. Słyszałam czasem, że to moje majtki. Słyszałam, że mają implanty. Słyszałam wszystkie szalone rzeczy. To moje ciało, to mój tyłek".

Iggy w sesji na magazynu GQ.
Iggy w sesji na magazynu GQ. facebook.com/iggyazalea

Spalić push-upy "Jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził" brzmi stare, wałkowane przysłowie. Raperka doskonale o tym wie, że ludzie zawsze gadają i gadać będą, więc zamiast przejmować się tym, co mówią inni, pozwala sobie wyluzować. Ma ochotę na kwieciste, dresowe biodrówki? Zakłada je. Najlepiej do krótkiej bluzki, która odsłania brzuch i wcale nie podkreśla biustu. Trudno. Skoro czuje się w tym seksowne, będzie tak wyglądać. Myli się? Jak widać - nie. To sprawiło, że pojawiło się miejsce na świeczniku dla zupełnie innego typu figury, niż dotychczas.

Raperka zamiast tuszować swoją figurę, stara się ją jak najbardziej podkreślać.
Raperka zamiast tuszować swoją figurę, stara się ją jak najbardziej podkreślać. instagram / Iggy Azalea

Mało która kobieta ma "idealny" - czyli lansowany przez kolorowe magazyny - wygląd. Powinnyśmy więc być wdzięczne Iggy, że tak odważnie pokazuje swoje prawdziwe ciało, którego do tej pory większość z nas się wstydziła. Trudno jest wyjść przed szereg i krzyknąć: "Hej, może nie jestem proporcjonalna, ale moja figura też jest piękna!". Ona to zrobiła i robi konsekwentnie. A ten "nowy kanon kobiecego piękna" może być wielkim krokiem do tego, aby w końcu przestano nam dyktować, co jest "hot", a co "not".

Chcesz więcej stylu? Polub nas na facebooku!