Strajkujący górnicy grają na emocjach? Żony i dzieci biorą aktywny udział w proteście
Strajkujący górnicy grają na emocjach? Żony i dzieci biorą aktywny udział w proteście Fot. Marcin Tomalka / AG

Syty głodnego nie zrozumie, a warszawiak nie zrozumie górnika. Ich miejsca pracy i zarobki nie są naszymi problemami (przynajmniej tak nam się wydaje), więc irytuje nas, gdy "przyjeżdżają palić opony" i walczą o swoje. Głosy oburzenia na obecny protest podnoszą się tym bardziej, gdy przed kamerami ustawiają się żony górników z dziećmi na rękach. Zdaniem wielu, to jawna gra na emocjach, aby wymusić jak najwięcej "z naszych podatków". Ale na Śląsku, kwestia kopalń dotyczy całych rodzin, bo to one ucierpią po planowanym zamknięciu kopalń.

REKLAMA
– Zdecydowane środowisko górnicze spowodowało, że dzisiaj odbywamy kosztowną, ale lekcję ekonomii z zakresu zdobycia surowców mineralnych. Jak nie będzie pracy, trzeba będzie wypłacić świadczenia, zasiłki itd – komentuje Jan Guz.
Jan Guz
Przewodniczący OPZZ

Protestują ci, których problem dotyka. A jak idą matki, to biorą ze sobą dzieci, bo z kim je zostawią? Nie stać ich na prywatne przedszkole.

Lekcja ekonomii odbyła się dziś również w Kancelarii Prezydenta, gdzie Pierwsza Dama spotkała się z przedstawicielkami pracownic kopalni i żon górników. – Nasze życie i życie naszych rodzin jest związane z kopalniami. Nagle z dnia na dzień dowiedziałyśmy się, że nasze kopalnie, miejsca pracy naszych mężów i ojców mają zostać zlikwidowane. Jesteśmy oburzone faktem, że ktoś lekką ręką skreśla nas, nasze rodziny, skazuje na życie w biedzie, skreśla nasze miasta, nasze małe ojczyzny – napisały w skierowanej do Bronisława Komorowskiego petycji. Prezydent odpowiedział, że nie będzie brał udziału w sporze rządu z górnikami, bo to nie leży w jego kompetencjach. Ale żonę na rozmowy posłał.
wivfon

Powinny też przyjechać kobiety ze wsi i stanowczo żądać odbudowy PGR-ów. Jak komuna to komuna, dla wszystkich. Czytaj więcej

Co nas to obchodzi...
– Jak zamykali nasz zakład pracy, to nikt z dziennikarzy nie fotografował naszych żon i dzieci. Nikogo nie obchodziło, ile kto ma do emerytury i co damy dzieciom jeść!! My - nie górnicy - dostajemy mannę z nieba? – napisał jeden z internautów o nicku bezrobotny z trójką dzieci. Takie głosy nie są dzisiaj rzadkością, bo wielu Polaków nie rozumie, jak w dzisiejszych czasach ktoś może jeszcze strajkować. Tracisz pracę? Znajdź inną - oto popularny sposób myślenia.
Raja

Zwolniono mnie i mojego męża jednocześnie i nikogo to nie obchodziło,że mamy ponad 50 lat.Szczecin też nie ma dużych zakładów pracy a ludzie muszą sobie radzić bez 13-tek,14-tek,barbórkowych i deputatów węglowych. Czytaj więcej

Politycy wciąż boją się górników. A jeszcze bardziej kamer, które na żywo pokazują marznące kobiety i dzieci. Mimo to Andrzej Sadowski, ekonomista z Centrum im. Adama Smitha nie widzi nic dziwnego w tym, że górnicy sięgają po wszystkie możliwe środki, aby walczyć o swoje. – Na całym świecie odbywają się protesty, w czasie których kobiety wychodzą na ulicę w imieniu swoich mężczyzn. Choćby w zeszłym roku na Kubie, gdzie kobiety protestowały wobec zatrzymania ich mężów przez tamtejszy reżim. To jeden z elementów wywierania presji – mówi Sadowski.
Jak zauważa, praca górnika jest sprawą dotyczącą nie tylko samego protestującego, ale całych rodzin. Zdaniem Sadowskiego jednak, politycy i tak zrobią to, co będą uważali za słuszne, a metody zastosowane przez górników nie będą tu kluczowe. – Wszystko zależy nie od kobiet i dzieci, które akurat w tym strajku biorą udział, tylko od decydentów. Jeśli wierzą w słuszność swojej koncepcji, to żadne formy nacisku włącznie ze strajkiem głodowym nie powinny mieć dla nich znaczenia – mówi Andrzej Sadowski.
Solidarny jak górnik
Niczego niestosownego we wsparciu górników przez kobiety i dzieci nie widzi tym bardziej Jan Guz, przewodniczący struktur terenowych OPZZ. – Decyzja rządu dotyczy warunków życia całych rodzin. Poszczególne kopalnie, to tak naprawdę całe miasta, całe środowiska. W tej swojej determinacji, górnicy łapią się wszystkich możliwych form protestu. I tak nie jest to jeszcze to, co mogłoby być zastosowane. Ale cywilizowane sposoby polegają na rozmowach – mówi bloger naTemat.
d

Panie pracownice kopalń wolne na telefon, a panie żony górników nigdy się pracą nie zhańbiły... Czytaj więcej

Niektórzy zastanawiają się, dlaczego górnicy protestują, a nie robią tego na przykład pracownicy supermarketów. Zdaniem działacza OPZZ, oni również mogliby strajkować. Tyle tylko, że wśród pracowników supermarketów nie ma tak dużej solidarności zawodowej, jak na Śląsku. – Jakby wszyscy odmówili pracy i wyszli przed sklep, to właściciel natychmiast zarządziłby rozmowy – słyszę od swojego rozmówcy.
Górnictwo dzieli Polaków niczym Smoleńsk i WOŚP. Pod artykułami dotyczącymi wsparcia dla górnictwa pojawiają się komentarze, które nie nadają się do cytowania. Jak czytamy w serwisie money.pl, każdy Polak dokłada do górnictwa 1876 złotych rocznie.
W 2014 roku cztery wyznaczone przez rząd do zamknięcia kopalnie przyniosły 821 mln zł strat.