Małgorzata Gosiewska powiadomiła prokuraturę o groźbach, jakie kierowane są pod jej adresem
Małgorzata Gosiewska powiadomiła prokuraturę o groźbach, jakie kierowane są pod jej adresem Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Małgorzata Gosiewska (PiS) powiadomiła prokuraturę o groźbach, które formułują pod jej adresem internauci. – Sprawy, o których zawiadamiam organa ścigania, dotyczą gróźb pozbawienia mnie życia – poinformowała posłanka.

REKLAMA
Trzy zawiadomienia ws. gróźb Gosiewska złożyła już w zeszłym tygodniu. Teraz posłanka zapowiedziała na swojej stronie internetowej, że dostarczy Prokuraturze Rejonowej Warszawa-Wola kolejne dwa zawiadomienia „o popełnieniu przestępstwa z art 190 § 1 Kodeksu Karnego (groźby karalne pozbawienia życia)”.
Gosiewska, która groźby otrzymuje za pośrednictwem portali społecznościowych i poczty elektronicznej, wspomniała przy tym o innym niepokojącym zajściu.
Małgorzata Gosiewska

We wrześniu ub. roku do filii mojego biura poselskiego włamali się „nieznani sprawcy”. Do tego aktu wandalizmu doszło na kilka godzin przed moim dyżurem poselskim, dużo wcześniej zapowiedzianym.

Mając w pamięci to zdarzenie, jak i kierowane pod moim adresem wpisy zawierające groźby utraty życia, mam pełne podstawy mieć poważne obawy o bezpieczeństwo moje jak i osób przebywających w moim biurze poselskim.
Czytaj więcej

Gosiewska jest przekonana, że wymierzona w nią „kampania nienawiści i oszczerstw” ma związek z jej zaangażowaniem w sprawy ukraińskie. Podczas Bożego Narodzenia posłanka była np. na wschodzie Ukrainy, by sprawdzić, jak wygląda w praktyce pomoc rządu Ewy Kopacz dla Polaków mieszkających w tym niebezpiecznym regionie.
Małgorzata Gosiewska

Niestety na miejscu okazało się, że Rząd kłamał. (…).

Okazało się, że polskie organizacje nie były przewidziane jako jeden z odbiorców pomocy humanitarnej z naszego kraju. Pomocy tej nie pozostawiono również w dyspozycji polskiego Konsulatu.

Nie kwestionuję potrzeby takiej pomocy dla Ukrainy. Dobrze, że część jej trafiła do obozu uchodźców pod Charkowem. Byłam w tym ośrodku i widziałam, jak wielkie są tam potrzeby. Ale nie ma tam Polaków. Zobaczyłam więc coś, o czym polskie społeczeństwo miało się nie dowiedzieć.
Czytaj więcej

Gosiewska przekonuje, że jedyną „nagrodą”, jaką otrzymała za dawanie świadectwa prawdzie, była publikacja „Super Expressu”. Tabloid napisał, że posłanka spóźniła się na odprawę samolotu z Charkowa do Kijowa i wszczęła awanturę na lotnisku. Z publikacji wynika, że Gosiewska mogła być nietrzeźwa.
Małgorzata Gosiewska

Informacje przedstawione w tej gazecie miały na celu jedno – ukrycie pod płaszczykiem ohydnego pomówienia nieudolności rządu Premier Ewy Kopacz.

Zaistniałą sytuację traktuję jako kontynuację zmasowanych ataków na mnie, na naszą partię Prawo i Sprawiedliwość, za nasze działania skierowane na nagłaśnianie prawdziwej sytuacji na Ukrainie i odsłanianie zakłamanych działań środowisk, które zasłaniając się swoim pseudopatriotyzmem i żonglując hasłami narodowymi, w rzeczywistości działają przeciw prawdziwemu pojednaniu polsko-ukraińskiemu, mając zapewne swoje ośrodki sterowania w Moskwie.
Czytaj więcej