
We francuskich kioskach pojawił się najnowszy numer "Charlie Hebdo". Gazeta została wydrukowana w trzech milionach egzemplarzy, przetłumaczona na 16 języków i liczy osiem stron, na których rysownicy kpią z terrorystów.
REKLAMA
Na okładce najnowszego Hebdo widać rysunek Mahometa, który trzyma tabliczkę z napisem "Je suis Charlie" i płacze. Nad głową proroka umieszczono napis "wszystko wybaczone".
W ośmiostronicowym wydawnictwie zamieszczono przede wszystkim rysunki, zarówno zabitych pracowników redakcji, jak i te przygotowane już po zamachach.
Na jednym z nich widać braci Kouachi, którzy zastanawiają się, gdzie jest obiecane 70 dziewic. Z tyłu odzywają się dziewice "Z ekipą Charlie'ego, niedojdy".
Rysownicy postanowili też pokazać jak wygląda komórka islamistyczna, a na rysunku widać terrorystę zamkniętego w celi.
Kolejna karykatura przedstawia trzech ekstremistów, którzy martwią się, że zabicie dziennikarzy nie było dobrym pomysłem. Dlaczego? Bo członkowie ekipy Charliego stali się męczennikami, a to oznacza, że zabiorą im wszystkie dziewice w raju.
Silny przekaz ma karykatura zamachowca nadzianego na ołówek i opatrzona podpisem: Nasze kredki zawsze mierzyły celniej niż wasze kule.
W gazecie nie brakuje wspomnień byłych pracowników, zarówno w formie pisemnej, jak i rysunkowej. Poległym karykaturzystom została poświęcona cała strona szkiców.
Dziś oddział Al-Kaidy w Jemenie przyznał się do przeprowadzenia zamachu na redakcję magazynu. Terroryści raczej nie mają powodu do dumy, o czym przekonuje nas ostatnia strona "Charlie Hebdo". Dowiadujemy się, że pracownicy pisma rysowali od 25 lat, a terrorystom wystarczyło raptem 25 sekund, by wszystkich zabić. Wniosek? Terrorysta to zawód leni i idiotów.
