Janusz Śniadek z PiS przyznaje, że wypowiedź Piotra Dudy do posłów była niepotrzebna.
Janusz Śniadek z PiS przyznaje, że wypowiedź Piotra Dudy do posłów była niepotrzebna. Fot. Kamila Kubat / Agencja Gazeta

Słowa Piotra Dudy skierowane do posłów ze Śląska zostały odebrane jako groźby pod adresem parlamentarzystów. – Było to dość nieszczęśliwe sformułowanie, a najgorsze jest to, że dało pretekst do odwracania uwagi – mówi w "Bez autoryzacji" Janusz Śniadek, poprzednik Dudy, dzisiaj poseł PiS.

REKLAMA
Piotr Duda mówi do posłów ze Śląska "wiemy gdzie wyglądacie, wiemy gdzie mieszkacie". Tak się prowadzi się protesty związkowe, tak się kultywuje dziedzictwo "Solidarności"?
Wiem, że teraz cytuje pan niejakiego marszałka Sikorskiego, który taki wywód snuł potępiając Dudę, ale kiedy taki wywód pada z ust człowieka, który mówił o "dożynaniu watahy"...
Nie słyszałem wypowiedzi Sikorskiego, nie powtarzam niczyich wywodów.
Dobrze, ale potępianie takich słów z tych pozycji jest co najmniej dwuznaczne. Duda chciał pokazać, że posłowie nie są anonimowi, że pochodzą z określonych okręgów wyborczych i muszą się liczyć z rozliczaniem z głosowań. Poza tym "znajomość adresów" to dzisiaj pojęcie wieloznaczne, może chodzić o adres na Facebooku czy innych portalach społecznościowych.
To miał być przekaz, że nie da się anonimowo schować w tłumie. Było to dość nieszczęśliwe sformułowanie, a najgorsze jest to, że dało pretekst do odwracania uwagi. Bo zamiast o meritum dyskutuje się tym, czy Piotr Duda mógł tak powiedzieć, czy nie. To najgorszy efekt tej wypowiedzi.
Dobrze, przejdźmy do meritum. Dlaczego górnicy zaklinają rzeczywistość i nie chcą zaakceptować faktu, że żyjemy w globalnej gospodarce rynkowej? Nie da się zamknąć granic i wrócić do merkantylizmu, nie da się też wiecznie do węgla dopłacać. W czasach prosperity kopalnie zarabiały, ale to przejedzono.
W dość krótkim wywodzie zawarł pan kilka stereotypów i przekłamań. Nie ma prawa odwoływać się do kapitalizmu nikt, kto staje w obronie nieuczciwej konkurencji. A tolerowanie w Polsce węgla rosyjskiego, który jest sprzedawany po dumpingowych cenach jest nieuczciwe. Otwieranie się na ten import w sytuacji, gdy Rosja nałożyła na nas embarga zakrawa na kpinę. Czyje interesy realizują ludzie rządzący w naszym kraju?
Koszty wydobycia węgla w Polsce to ok. 250 zł za tonę, a na rynku cena sięga 600 zł. Ta różnica to podatki, koszty transportu i inne. Te 60 zł, które trzeba dopłacać to nie dopłata do kosztów wydobycia, ale właśnie do tych dodatków. Powinno się zmniejszyć te haracze, które się na węgiel nakłada.
Nie można utrzymywać miejsc pracy za wszelką cenę.
Dzisiaj racją stanu jest ratowanie każdego miejsca pracy. Koszty społeczne to nie tylko te 5-6 tys. ludzi, których zwolni się teraz, ale to wyrok na te 5-6 tys. polskiej młodzieży w kolejnych pokoleniach. Te działania, fałszywie nazywane restrukturyzacją, a polegające na likwidacji miejsc pracy, są dla Polski zabójcze. Cała Europa subsydiuje zatrudnienie, w kryzysie dopłaca się do miejsc pracy.
Nie sposób odmówić pewnego minimum inteligencji stronie rządowej i nie snuć przypuszczenia, że może ten konflikt był zamierzony? Może komuś zależało na postawieniu tysięcy ludzi przed faktami dokonanymi, wydając wyrok na ich miejsca pracy? To musiało wywołać taką reakcję i doszukuję się nieczystych intencji, bo inaczej nie potrafię sobie wytłumaczyć tego konfliktu.
Twierdzi pan, że rząd celowo tak szybko przepycha ustawę, by...
Nie, ja nic nie twierdzę, stawiam pytanie. Były wybory do Parlamentu Europejskiego i Donald Tusk zapewniał, że wszystko jest w porządku, przed wyborami samorządowymi też było cicho, a teraz, kiedy mamy przerwę do kolejnych wyborów, ogłasza się program likwidacji. Bez próby dialogu, bez negocjacji.
Można to kłaść na karb generalnego braku dialogu społecznego, Komisja Trójstronna nie działa od lat, ale dotychczas dialog na Śląsku był prowadzony. Choć teraz widać, że polegał na dezinformacji, a o prawdziwych zamiarach władzy górnicy dowiedzieli się z prasy.
Węgiel jest racją stanu dla polskiej gospodarki. Snuje się bajania o energetyce jądrowej kiedy Niemcy się z niej wycofują i stawiają na elektrownie węglowe. To paradoks, bo w Polsce chce się je likwidować. A nasza energetyka jeszcze długo będzie oparta na węglu, i to pomimo rozwoju szalenie drogiej energetyki wiatrowej, do czego zmusza nas pakiet energetyczny podpisany przez rząd. Ochrona miejsc pracy w górnictwie jest racją stanu.