
Niezwykle popularne na całym świecie hasło "Jestem Charlie" (fr. "Je Suis Charlie"), symbolizujące solidarność milionów osób na całym świecie z ofiarami ataku islamistów na paryską siedzibę satyrycznego pisma "Charlie Hebdo", może niebawem zostać zastrzeżone. Tego przynajmniej chce jego projektant Joachim Roncin.
REKLAMA
Jak tłumaczy, istnieje konieczność zabezpieczenia hasła przed komercjalizacją, a tym samym wypaczenia jego pierwotnego sensu. Temu ma służyć właśnie kontrola używania popularnego zwrotu, wynikająca z praw autorskich.
"Je Suis Charlie” to hasło, za pomocą którego cały świat wyrażał solidarność z ofiarami zamachu. Po ataku na redakcję pisma w sieci można też znaleźć m.in. kubki i koszulki z tym napisem, a hasztag tej treści bił rekordy popularności na Facebooku czy Twitterze. Gadżety z hasłem można było kupić także na ulicach Paryża.
Popularny zwrot "Jestem Charlie" opublikował po zamachu na Twitterze także szef Rady Europejskiej Donald Tusk. Podkreślił przy okazji, że Europa nie da się zastraszyć zamachowcom.
Oprócz haseł w internecie ostatnio popularne stały się także czarne przypinki z biały napisem treści, o której mowa. Te same, które miało na sobie setki tysięcy uczestników niedzielnej manifestacji w Paryżu przeciwko terroryzmowi. Ulicami francuskiej stolicy maszerowało wówczas wielu europejskich przywódców, w tym także Tusk.
Atak na paryską siedzibę satyrycznego magazynu „Charlie Hebdo”, który słynie m.in. z publikowania materiałów dotyczących islamu, przeprowadziło dwóch islamskich ekstremistów, uzbrojonych w karabiny. Na skutek zamachu zginęło 12 osób, w tym dwóch policjantów.
Źródło: Wirtualna Polska
