
Do starć doszło pomiędzy policją a protestującymi, którzy domagali się wydania armeńskim władzom przetrzymywanego w rosyjskiej bazie żołnierza. Mężczyzna jest oskarżony o zabójstwo sześcioosobowej rodziny.
REKLAMA
To nie pierwsze takie protesty w armeńskim Giumri, gdzie doszło do tragedii. W czwartek, w dniu pogrzebu ofiar, w mieście także demonstrowały tysiące. Protesty odbywały się też przed ambasadą Rosji w Erywaniu. Tam także rannych zostało kilkanaście osób.
O zamordowanie ormiańskiej rodziny oskarżony jest szeregowy Walerij Piermiakow. Miał rozstrzelać i kłuć bagnetem sześć osób. Wśród jego ofiar jest m.in. dwuletnia dziewczynka i siedmiomiesięczny chłopiec. Masakrę przeżyło natomiast półroczne niemowlę, które w stanie ciężkim trafiło do szpitala.
19-latek odbywający służbę w 102. rosyjskiej bazie wojskowej w Giumri przyznał się do zbrodni. Mężczyzna, który uciekł z jednostki zabierając broń i amunicję, został zatrzymany podczas próby przejścia przez ormiańsko-turecką granicę a następnie przekazany rosyjskim wojskowym.
Rosja obiecała wszcząć w tej sprawie śledztwo, odmówiła jednak wydania Piermiakowa władzom Armenii o co te wnioskowały od początku sprawy.
Źródło: bbc.com
