Fenomen książki "Zniszcz ten dziennik" dotarł na YouTube'a.
Fenomen książki "Zniszcz ten dziennik" dotarł na YouTube'a. Fot. Screen z YouTube

Oblej ją kawą, wyprowadź na spacer czy weź z nią prysznic. To tylko kilka z absurdalnych zadań, które trzeba wykonać, by zniszczyć światowy bestseller sprzedany już ponad w 2 milionach egzemplarzy. “Zniszcz ten dziennik” od kilku miesięcy podbija Polskę, a filmiki na YouTubie, gdzie vlogerzy dokumentują, jak dokonują jej destrukcji, z miejsca stają się hitami.

REKLAMA
Autorem tej książki jest Kanadyjka Keri Smith, która specjalizuje się w pisaniu o kreatywności. "Zniszcz ten dziennik" pozwala przekształcić destrukcję w kreację. Podczas wypełniania tej książki zapewne nie jeden raz się pobrudzimy klejem, błotem albo po prostu zmoczymy. Nie ma w niej za wiele słów, to jej czytelnik na jej stronach wyraża siebie. Sprawia to, że książka staje się jedyna i niepowtarzalna.
“Zniszcz ten dziennik” stał się hitem w mediach społecznościowych na całym świecie. Na jego podstawie powstało wiele wpisów, blogów oraz filmów na YouTubie także w Polsce.
Pierwszy filmik z serii “Zniszcz ten dziennik” na kanale MaryKateAnPLAY obejrzało blisko 600 tysięcy widzów i stał się najpopularniejszym nagraniem youtuberki. Jednym z zadań, które wykonuje na nim dziewczyna, jest stworzenie lejka ze stron w książce, nalanie do niego wody oraz wypicie jej. Takie rzeczy młodsza widownia uwielbia. Vlogerka stworzyła już 7 serii z dziennikiem i każdy z nich ogląda się lepiej niż jej standardowe nagrania. W komentarzach można przeczytać, że kolejne osoby zdecydowały się na zakup książki.
Nie tylko dla dziewczyn
Kolejnym jej znanym recenzentem jest Smav, którego kanał krążył raczej obok tematyki gamingowej. Obecnie to właśnie nagranie, kiedy to vloger bierze z książką prysznic stało się jego najpopularniejszym filmem - obejrzało go ponad blisko 350 tysięcy osób. Chłopak z radością rysuje w niej okręgi, szoruje jedną ze stron płynem do naczyń i wykorzystuje pomysł swojego widza, by między stronami zgnieść jajko, a na końcu myje sobie przy jej pomocy włosy pod prysznicem.
Na oficjalnym fanpage’u dziennika można znaleźć naprawdę kreatywnie wypełnione strony przez jego fanów. Chwalą się naszywanymi stronami, swoim wklejonym brzydkim zdjęciem, czy kolekcją pocztowych znaczków.
Wersja buntownicza
Swoją wersję recenzji książki przygotowała także Banshee. Vlogerka pod filmami otrzymywała ogromne ilości pytań od fanów, czy przygotuje swoją serię o hitowym dzienniku. Zuzanna naprawdę wzięła sobie życzenia widzów do serca i zadanie zniszczenia książki całkiem nieźle jej wyszło. Jedną ze stron wrzuciła do kanału, wytarła ją o swoje nogi, poturlała ze wzgórza i wyprowadziła na spacer na sznurku niczym psa... Ale to nie koniec: polała go też kawą i ostatecznie postanowiła go podpalić. – Zrobimy to razem z przyjaciółmi i spalimy go do końca i to już będzie koniec żywota tego głupiego dziennika – powiedziała Banshee. I tu pojawiła się kontrowersja.
Nie wszystkim jej widzom ten film przypadł do gustu. Niektórym z nich nie podoba się fakt, że vlogerka po prostu zniszczyła książkę, która kosztuje 30 zł.:
Writterr ka

Zuziu, bardzo cię lubię, tylko szkoda, że nie "niszczyłaś" dziennika w jakiś kreatywny sposób. Myślałam, że jako osoba kreatywna ty zrobisz coś genialnego, inspirującego itp. A tymczasem dostaliśmy naprawdę niszczenie 30 złotych. Rzucanie dziennikiem, wcieranie w niego brudnych liści, skakanie brudnymi butami po dzienniku, ciągnięcie go za sobą po ziemi (można było to zrobić inaczej), rzucanie kamieniem w dziennik, a na koniec spalenie go... Szkoda, serio szkoda, bo np. taka Mary robi to w bardzo ciekawy i kreatywny sposób. Pierwszy raz przy twoim filmiku dałam łapkę w dół, aż zabolało mnie serce.

Jedni są nią zachwyceni, inni komentują, że nigdy nie wydaliby 30 zł dla "takiego chłamu". Dziennik ma w sieci albo najwyższe, albo najniższe oceny i zdecydowanie nikomu nie pozostaje obojętny.
Wydawca musi być zachwycony.