Dziś święto narzekaczy Blue Monday. Jak sobie z nimi poradzić i samemu nie dać się toksynie?
Dziś święto narzekaczy Blue Monday. Jak sobie z nimi poradzić i samemu nie dać się toksynie? Fot.shutterstock.com / użytkownik kitty

Dziś ogłoszony przez pseudonaukowców Blue Monday, czyli "najsmutniejszy dzień w roku". Zdaniem brytyjskiego psychologa Cliffa Arnalla to dokładne wyliczenie, bo w styczniu słońca mamy najmniej, a jednocześnie zaczynamy sobie uświadamiać, że rezygnujemy z noworocznych postanowień. Mam jednak wrażenie, że największy depresyjny wpływ na ludzi mają... inni ludzie.

REKLAMA

Nie chodzi nawet o pesymistów, ale o tych, którzy ciągle narzekają. Niewiele osób wie, jak wycofać się sprawnie z konwersacji z narzekającym i jak ochronić w niej własne dobre samopoczucie.

Gdzie właściwie należy postawić granicę współczucia? – Tam, gdzie kończy się nasza empatia, a zaczyna zniecierpliwienie – mówi Małgorzata Ohme psychoterapeutka, kierująca pracą MamaDu.pl – Najczęściej nasz organizm daje nam sygnał o tym, że ma dość. Mówi się o tym, że jest coś takiego jak rozkoszne narzekanie i ma ono funkcję terapeutyczną. Pozwala nam rozładować złość, lęk, smutek. I wtedy przyjaciele są ważni, potrzebni i to jest normalne. Ale jeśli tego jest za dużo i za często, to zaczyna to być obciążaniem innych i wmontowywaniem w role nieustającego terapeuty, a nikt nie chce do tej roli przyrosnąć.

"Bo w tym kraju nic się nie da zrobić" Narzekacze nie mają często nawet świadomości, że tak dużo narzekają. Nie muszą być też wcale negatywnie nastawieni do życia, jak pesymiści. Może to być dla nich po prostu dobra forma komunikacji, bo przecież przekazywanie pozytywnych myśli jest dużo trudniejsze.

Mogą też patrzeć świat tak, że źródła swojego dyskomfortu szukają właśnie na zewnątrz. Przykładowo: "Szukam pracy, ale pracę w tym kraju dostaje się tylko po znajomości". Taka ocena rzeczywistości odwraca trochę uwagę od osobistych problemów. – I co? I to tłumaczy taką bierność. Bo jak można w tej sytuacji działać, gdy świat jest tak nieprzychylny? To nie moja wina, że nie mam pracy, to wina świata, w którym przyszło mi żyć – wyjaśnia takie myślenie Ohme.

Narzekanie jest na tyle toksyczne, że znajomi unikają kontaktu z taką osobą. A osamotnienie daje narzekającemu powód, by jeszcze bardziej pogłębić swoją frustrację światem. – Błędne koło - podsumowuje psychoterapeutka.

W związku z narzekaczem Narzekacze dzielą się swoimi problemami, bo to im sprawia ulgę, ale porady raczej nie oczekują. Zasada w rozmowie z chronicznym narzekaczem jest prosta: nie powinno się takiej osobie udzielać rad. Jest bardzo możliwe, że odrzuci ją jako niepasującą dokładnie do swojego problemu. Takie zachowanie jest dla drugiej strony bardzo męczące, ale jeżeli się już się je zauważy, można zareagować inaczej.

Jedną z taktyk jest po prostu wysłuchanie i sympatyzowanie, bez pogłębiania rozmowy. – To dobra metoda. Można też zapytać, jakie mają pomysły na rozwiązanie ich trudnej sytuacji? Lub co mogą zrobić, by poprawić jakość swojego życia. Taka strategia oddaje im sprawczość, a w narzekaniu właśnie chodzi o to, by się tej sprawczości pozbawić i tkwić w roli ofiary – tłumaczy Ohme.

Takie nastawienie do życia może być dla otoczenia szczególnie trudne, jeżeli jest się z kimś narzekającym na co dzień pracuje, albo jeżeli jest się z taką osobą w związku.

Chyba każdy usłyszał kiedyś od partnera, że lepiej byłoby, gdyby zamiast siedzieć i narzekać, poszedł na przykład pobiegał przez godzinę i w tym czasie ułożył sobie samemu wszystko w głowie. – Partner ma w tym wypadku rację. Nakierowuje na działanie, ale takie hasło dla osoby, która wiecznie narzeka nic nie znaczy. Trzeba jej powiedzieć jak ma to zrobić - tłumaczy psychoterapeutka.

Jak się uwolnić od narzekania? Dostrzegania pozytywów uczymy się już w dzieciństwie. Jeżeli się miało narzekających rodziców, wyjście z narzekania wymaga od dorosłego narzekającego trochę pracy, bo to bardzo utrwalona reakcja.

W odejściu z narzekania może też pomóc uświadomienie sobie, że nasze myśli to nie fakty, że nie mamy możliwości wydać jednej, bezbłędnie negatywnej oceny naszej rzeczywistości.