
Dziś ogłoszony przez pseudonaukowców Blue Monday, czyli "najsmutniejszy dzień w roku". Zdaniem brytyjskiego psychologa Cliffa Arnalla to dokładne wyliczenie, bo w styczniu słońca mamy najmniej, a jednocześnie zaczynamy sobie uświadamiać, że rezygnujemy z noworocznych postanowień. Mam jednak wrażenie, że największy depresyjny wpływ na ludzi mają... inni ludzie.
Narzekacze nie mają często nawet świadomości, że tak dużo narzekają. Nie muszą być też wcale negatywnie nastawieni do życia, jak pesymiści. Może to być dla nich po prostu dobra forma komunikacji, bo przecież przekazywanie pozytywnych myśli jest dużo trudniejsze.
Narzekacze dzielą się swoimi problemami, bo to im sprawia ulgę, ale porady raczej nie oczekują. Zasada w rozmowie z chronicznym narzekaczem jest prosta: nie powinno się takiej osobie udzielać rad. Jest bardzo możliwe, że odrzuci ją jako niepasującą dokładnie do swojego problemu. Takie zachowanie jest dla drugiej strony bardzo męczące, ale jeżeli się już się je zauważy, można zareagować inaczej.
Dostrzegania pozytywów uczymy się już w dzieciństwie. Jeżeli się miało narzekających rodziców, wyjście z narzekania wymaga od dorosłego narzekającego trochę pracy, bo to bardzo utrwalona reakcja.
Małgorzata Ohme
Często potrzebna jest terapia. ale można zacząć od mniejszych działań:
1. Znajdź jedną pozytywną rzecz, która zdarzyła ci się w ciągu dnia.
2. Jak zaczynasz myśleć negatywnie: wypisz taką myśl na kartce i zastanów się, czy masz w głowie argument przeciwko takiej interpretacji sytuacji. Na przykład "Kobiety są zawistne", czy znasz jakąś niezawistną? Czy wszystkie takie są? Od czego może zależeć zawiść u kobiet? Znajdź argumenty za tym, że kobiety nie są zawistne. Taki wewnętrzny dialog pomaga nam zmieniać automatyczne negatywne myśli na bardziej pozytywne.
3. Załóż sobie przypominajkę, by nie narzekać, np.kolorowe skarpetki, bransoletkę na ręku itd.
4. Poproś bliskich, by dawali ci tajny sygnał, jak zaczynasz narzekać...
