
Kolejny powód, aby przeciwnicy jogi przestali ją nazywać nudną gimnastyką dla emerytów. Dla tych, którzy wolą bardziej dynamiczne zajęcia sportowe powstała Voga - połączenie ćwiczeń zsynchronizowanych z oddechem (jogi) wraz z bardzo ekspresyjnym tańcem, jak na słynnym teledysku Madonny „Vogue”.
REKLAMA
O połączeniu jogi z muzyką pisałam w natemat.pl już dwa razy. Po raz pierwszy, kiedy opisywałam jogę jivamukti, a po raz drugi, nie tak dawno, kiedy pisałam o imprezach yogarave w artykule pod tym linkiem. Najwyraźniej trend ćwiczenia asan do dźwięków energetycznej muzyki na dobre zagościł w Londynie. Najgorętszą aktywnością znad Tamizy jest Voga (Voguing + joga). Skąd wziął się pomysł na tę aktywność? Juliet Murrell, jego autorka postanowiła połączyć taniec znany z teledysku Madonny z 1990 roku, „Vogue” (ze słynnym strike a pose) z asanami i stworzyć sekwencje ćwiczeń dynamicznych, wykonywanych przy muzyce.
I Vogę można było do tej pory ćwiczyć w Londynie, a także na Ibizie, w Rio de Janeiro, czy Buenos Aires. Teraz Juliet Murrell postanowiła Vogę sprowadzić Paryża. Na razie odbędą się tam tylko dwie sesje zajęć, jak zresztą donosi francuski Vogue, ale jeśli trend się paryżankom spodoba, co jest wielce prawdopodobne, może się zadomowi także we Francji.
Vogue lub voguing, jako taniec ma swoje miejsce również na kartach historii. Ale nie zaczęło się w roku 90., i to nie Madonna jest autorką tego tańca, tylko w latach 60 (wtedy nazywał się presentation, a następnie performance). W nowojorskim Harlemie, gdzie Latynosi i Afroamerykanie stworzyli ruchy eksponujące ciało niemal tak, jak to robiły modelki do sesji zdjęciowych czy na wybiegach. Ale dopiero 30 lat później „Vogue” Madonny sprawił, że taniec ten stał się kultowy i poznał go cały świat.
„Vogue” był ogromnym przebojem, bo wstrzelił się w ówczesne trendy. W latach 80. I na początku lat 90. top modelki były największymi gwiazdami, a ówczesne gwiazdy pop śpiewały o nich i zapraszały do występów w swoich klipach. Utwór „Vogue” był swego rodzaju hymnem ku czci królowych – modelek. Madonna wywija na teledysku z tancerzami, którzy zachowują się, jak rasowi modele – jakby tańcząc pozowali do zdjęć. Genialny tekst, świetny rytmiczny podkład i dobra choreografia, na której do dziś wzorują się inne gwiazdy, jak choćby Lady Gaga.
Ale wracając do Vogi, mieszanki jogi i tańca, dla osoby, która ćwiczy joge i jednocześnie kocha taniec, pomysł wydaje się wręcz genialny. Ciekawe, jak wygląda taki trening na żywo, bo na zdjęciach widać po prowadzącej Juliet Murrell – swoją drogą spójrzcie na jej wyrzeźbione ciało, każda dziewczyna o takim marzy i chciałaby chodzić do niej na zajęcia – że to dobra zabawa! I niezły wycisk. Uczestniczki wydają się być zachwycone. A do każdej sekwencji Juliet proponuje inną, ale zawsze energetyczną muzykę. Mam nadzieję, że któregoś dnia Voga trafi do Polski. A jak nie, to same ją tu sprowadzimy!
