Znana z antyislamskich poglądów partia Britain First zorganizowała pierwszy we wschodnim Londynie "chrześcijański patrol"
Znana z antyislamskich poglądów partia Britain First zorganizowała pierwszy we wschodnim Londynie "chrześcijański patrol" Fot. Britain First

Jeżdżą po ulicach land roverem w wojskowym kamuflażu, pilnują, by muzułmanie nie zaczepiali kobiet, są “ochroną” przed islamskimi ekstremistami. We wschodnim Londynie właśnie zorganizowano “chrześcijański patrol”. To dzieło bojówki ultranacjonalistycznej partii Britain First.

REKLAMA
W samoobronie
Jak odpowiedzieć na ataki terrorystyczne dokonywane przez muzułmanów-fanatyków? Wielu Brytyjczyków uważa, że najlepiej fanatyzmem. Chodzi o rzeszę sympatyków Britain FIrst, założonego w 2011 roku skrajnie prawicowego i antyislamskiego ugrupowania, które po zamachach w Paryżu wpadło na pomysł, by wziąć sprawy w swoje ręce.
Co jakiś czas głośno jest o muzułmańskich patrolach, które grasują po ulicach wschodniego Londynu – konfiskują alkohol, obrażają skąpo ubrane kobiety, pouczają przechodniów. Britain First ("Wielka Brytania jest najważniejsza") potraktowała je jako inspirację i sformowała własną bojówkę.
Nagranie z jej działalności trafiło do sieci kilka dni temu. Widać na niej poruszających się land roverem, a potem rozdających ulotki, aktywistów partii, m.in. jej szefa Paula Goldinga i byłą kandydatkę do parlamentu Jaydę Fransen. Jak mówią, w ramach "chrześcijańskiego patrolu" chcą upewnić się, że mieszkańcom "okupowanych przez muzułmanów" osiedli nic nie grozi. – Podobne patrole działają tego wieczoru w całym kraju, m.in. w Blackburn i Bradford – informuje Golding.
Sfilmowany patrol wyszedł tak, jak Golding na to liczył. Broszury z hasłami wzywającymi do delegalizacji meczetów nie spodobały się niektórym przechodniom i doszło do konfrontacji z mężczyznami, którzy wyzywali aktywistów od rasistów. Interweniowała policja. Na końcu nagrania Golding skarży się, że został zaatakowany przez muzułmanów krzyczących "Allah akbar", co według niego dowodzi, że chrześcijanie ze wschodniego Londynu nie mogą czuć się bezpiecznie.
logo
Chrześcijański patrol" spotkał się z reakcją niektórych mieszkańców Fot. Britain First
Wezwanie do wojny religijnej
Podobną inicjatywę podjęto już rok temu, ale wtedy nie wywołała takich emocji. Tym razem o "chrześcijańskim patrolu" napisały największe gazety, a głos zabrali czołowi politycy. Sprawa budzi szczególne kontrowersje ze względu na kontekst. Po paryskich wydarzeniach w Wielkiej Brytanii zaczęto głośno rozmawiać o roli muzułmanów w społeczeństwie. Rząd wystosował nawet list do przywódców muzułmańskich społeczności z apelem, by wytłumaczyli, jak islam może stać się częścią brytyjskiej tożsamości.
– Britain First próbuje przekonać Brytyjczyków, że nadchodzi wojna religijna. Wiele osób dołączyło do ugrupowania z zamiarem bycia częścią samozwańczych sił obrony – komentuje w "The Independent" Matthew Collins, ekspert z organizacji "Hope Not Hate". Jak twierdzi, jeszcze niedawno wydawało się, że potencjał Britain First gaśnie, ale po zamachach terrorystycznych grupa znalazła nowe paliwo.
Rushanara Ali
brytyjska parlamentarzystka

Po raz kolejny mieszkańcy East End [dzielnica we wschodnim Londynie - red.] wystąpili, by odrzucić nienawiść i nietolerancję. Stwarzająca podziały retoryka grup takich jak Britain First nie ma miejsca w tej okolicy – domu dla najbardziej różnorodnej społeczności w Wielkiej Brytanii.

Słowa Collinsa potwierdza zainteresowanie, jakim cieszy się inicjatywa chrześcijańskiej bojówki. Film z patrolu udostępniło na Facebooku ponad 10 tys. osób, a skomentowało 3 tys. W większości to komentarze sympatyzujące z aktywistami Britain First. Po sukcesie nagrania partia aktywnie zachęca też do podpisywania deklaracji członkowskich.
Kurs na konfrontację
Można mieć wątpliwości, czy działalność Britain First przyczyni się do zwiększenia bezpieczeństwa. Przeciwnie, może wywołać kontrreakcję. Tym bardziej, że część londyńskich muzułmanów nie od dziś jest sfrustrowana akcjami nacjonalistów. W lipcu ubiegłego roku wtargnęli oni do meczetu ubrani w wojskowe ciuchy i zażądali od imama, by usunął ze ściany budynku "seksistowskie napisy". Dali mu siedem dni, informując, że jeśli się nie zastosuje do wskazówek, sami to zrobią (nie zrobili).
Z kolei aktywiści z "Hope Not Hate" twierdzą, że grupa ma powiązania z "północnoirlandzkim terroryzmem".
– Sytuacja ma potencjał na ostry sprzeciw i Britain First będzie pierwszym celem. Grupa wystawia siebie i swoich członków na duże ryzyko – twierdzi Matthew Collins.
logo
Wzór ulotki "chrześcijańskiego patrolu" Fot. Britain Firts